• Wpisów: 31
  • Średnio co: 63 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 11:06
  • Licznik odwiedzin: 1 886 / 2018 dni
 
hooran69
 
One Thing: Z Zaynem byłam od 3 lat i dokładnie dzisiaj mija 3 lata jak jesteśmy parą. Dziś wstałam koło godziny 10, nie zdążyłam nawet wejść do łazienki, a już zabrzmiał dzwonek do drzwi, ubrałam szlafrok i poszłam otworzyć. Za drzwiami stał mój chłopka Zayn:
Zayn: Ty jeszcze nie ubrana , szybko zarzuć coś na siebie spakuj się tak jak byś wyjeżdżała na tydzień i jedziemy na lotnisko.
Ja: Po pierwsze to też miło cię zobaczyć, a po drugie to co .?
Zayn: Dowiesz się wszystkiego na miejscu, zmykaj do sypialni, za 2 godziny mamy samolot.
Zrobiłam tak jak kazał, ubrałam się, spakowałam się i po 45 min byłam gotowa, zeszłam na dół do kuchni, w której był Zayn. Ten słodziak przygotował dla mnie śniadanie, co prawda umiał tylko przygotować kanapki, ale starania się liczą. Usiadłam przy stole, a on podał mi talerz z kanapkami i kubek z  herbatą.
Zayn: Smacznego.! Zjedz sobie spokojnie, a ja pójdę zanieść twoją walizkę do samochodu i zaraz wracam.-przytakłam mu rozkoszując się swoim śniadaniem.
Po 5 min Malik był spowrotem, a ja właśnie kończyłam jeść, dopiłam herbatę, odstawiłam naczynia do zlewu szybko je umyłam, a następnie poszłam po torebkę buty i kurtkę.
Zayn: Lepiej wyskaj się na zapas bo przed nami 2 godziny lotu- uśmiechłam się do niego i poszłam jak to on stwierdził wysikać się na zapas. Przyszłam z powrotem ubrałam się jeszcze dokładnie posprawdzałam czy na pewno wszystko jest wyłączone z prądu i wyszliśmy z domu.
Po 30 min byliśmy na lotnisku, udaliśmy się na odprawę i po 40 min siedzieliśmy już w samolocie:
Ja: Kotku to w końcu dowiem się dokąd mnie zabierasz.?
Zayn: Dziś jest nasza rocznica i zabieram cię z tej okazji do Paryża.
Ja: Jejku Zayn, nie musiałeś, ale doceniam to kocham cię najmocniej na świecie.-pocałowałam go namiętnie, a on to odwzajemnił, jednak głos stewrdesy  przerwał go. Po chwili wzbiliśmy się w powietrze, a po 1,5 godziny wylądowaliśmy na lotnisku w Paryżu. Odebraliśmy swoje bagaże i  pojechaliśmy taksówką do przepięknego pięcio -gwiazdkowego hotelu z basenem. Byłam zachwycona widokiem motelu był piękny na zewnątrz i w środku. Gdy weszliśmy do holu Zayn kazał mi na siebie zaczekać, a sam poszedł do recepcji po klucz od pokoju, po chwili wrócił, udaliśmy się windą na 6 piętro, a następnie do pokoju 6969. Pokój był prześliczny miał balkon, z którego można było zobaczyć wierze Eifela. Położyłam swoją torebkę na fotelu i wyszłam na balkon, a po chwili dołączył do mnie Zayn obiął mnie w talii
Zayn: I jak ci się podoba kotku.?-szepnął mi na ucho
Ja: Tu jest pięknie- pocałowaliśmy się namiętnie, a następnie udaliśmy się do naszej sypialni( a teraz każdy chyba wie co się wydarzyło).
Wieczorem około godziny 19 wyszliśmy na miasto. Udaliśmy się na wierzę Eifla. A tam czekała na mnie kolejna niespodzianka, a mianowicie kolacja na samym szczycie. Zasiedliśmy do stołu, a gdy zjedliśmy podszedł do nas kwartet smyczkowy i zaczął grać, wtedy Zayn automatycznie wstał podszedł do mnie uklęknął, a z kieszeni wyciągnął maleńkie czerwone pudełeczko w kształcie serca:
Zayn: Elisabeth wyjdziesz za mnie.?-zapytał niepewnie
Ja: Taak po stokroć tak- rzuciłam mu się na szyję, a on zaczął mnie okręcać wokół własnej osi, a przy tym całując się. Muzycy zaczęli nam bić brawo. Później poszliśmy jeszcze na bardzo długi romantyczny spacer. A gdy wróciliśmy do hotelu spędziliśmy ze sobą upojną noc.
Ten tydzień w Paryżu bardzo szybko minął, zaraz po powrocie powiedzieliśmy o tym chłopką z zespołu ich dziewczyną oraz naszym rodzicą.
*miesiąc później*
Ja i Zayn mieszkamy razem. Od kilku dni czuję się bardzo źle ciągle wymiotuje, kręci mi się w głowie. Z początku myślałam, że to tylko grypa żołądkowa i po paru dniach samo przejdzie więc się nie martwiłam. Jednak mdłości i zawroty głowy nie ustawały, a wręcz przeciwnie narastały z każdym dniem, a do tego doszedł jeszcze silny ból brzucha i okres mi się zatrzymał. Przeczuwałam, że to może być ciąża ale wolałam się zbadać, dlatego kolejnego dnia z rana pojechałam do pani doktor. I tak jak sądziłam okazało się, że jestem w ciąży, bardzo się cieszyłam, dlatego jak najszybciej, ale ostrożnie pojechałam do domu powiedzieć o tym Zaynowi. Wparowałam do domu jak burza:
Ja: Zayn kochanie gdzie jesteś- wtedy mój narzeczony wystawił swoją słodką mordkę z kuchni.
Ja: Zayn muszę ci coś powiedzeć.
Zayn: Co się stało.?
Ja: Zayn kochanie-miałam łzy w oczach- My zostaniemy rodzicami jestem w ciąży-mówiłam podjarana
Zayn: Jejku kochanie tak się cieszę- podbiegł do mnie i przytulił się, a ja to odwzajemniłam. Po śniadaniu poszliśmy do salonu, włączyliśmy tv i usiedliśmy koło siebie na sofie, w pewnym momencie Zayn położył mi swoją rękę na brzuchu:
Zayn: Nawet nie wiesz jak się cieszę, że za 9 miesięcy zostaniemy rodzicami.
Ja: Też się bardzo cieszę,  nie mogę się doczekać maleńkiej pani Malik.
Zayn: A dlaczego pani może maleńkiego pana Malik.?
Ja: Ważne, żeby dziecko urodziło się zdrowe, a reszta jest nie istotna, ale chciałabym żeby płeć dziecka nie była nam znana aż do porodu.
Zayn: Wiesz, że chciałem powiedzieć dokładnie to samo, też chciałbym nie znać płuci dziecka aż do narodzin.
Ja: Teraz trzeba jeszcze wszystkim o tym powiedzieć, może zrobimy w sobotę kolację zaprosimy na nią twoich i moich rodziców chłopaków Dann i El- to ostatnie imię wypowiedziałam z niechęcią, nikt nie lubił El, ale też nikt nigdy nie odważy się tego powiedzieć Louisowi.
Zayn: To dobry pomysł, jutro jest piątek pomogę ci w sprzątaniu, a raczej będziesz mi mówiła co ja mam zrobić, a ja będę wypełniał twoje zadania, a El się nie przejmuj dobrze wiesz, że ona raczej szybko ucieka z takich imprez.
Ja: Wiem, no trudno, damy radę…
Na rozmowach i oglądaniu tv spędziliśmy cały dzień. Kolejnego dnia wstaliśmy około 9 i zabraliśmy się za sprzątanie, której wyglądało mniej więcej tak Zayn sprzątał, a ja tylko wydawałam polecenia. I tak zleciał nam cały dzień. Następnego dnia obudziliśmy się mniej więcej o tej samej porze co poprzedniego dnia, wybraliśmy się na zakupy, a później zarbaliśmy się za przygotowanie posiłków. Po 18 wszystko było już gotowe, goście mieli przybyć na 20 więc mieliśmy jeszcze sporo czasu na przygotowania. Szybko pobiegłam się wykąpać, ubrać i umalować, a zaraz po mnie poszedł Zayn.18.45 byliśmy już całkowicie gotowi na przybycie gości. Równo o 20 zabrzmiał dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć, a za nimi stali wszyscy nasi goście. Zajęliśmy miejsca przy stole
Zayn: Ja i Liz chcieliśmy wam coś bardzo ważnego powiedzieć. Spodziewamy się dziecka.-wszyscy rzucili się na nas zaczęli nam gratulować. Po tym wszyscy zasiedli spowrotem do stołu, zjedliśmy, a później długo rozmawialiśmy. Cała impreza skończyła się po 24. Gdy wszyscy goście już sobie poszli posprzątaliśmy wszystko ze stołu do zmywarki i poszliśmy spać.
*4 miesiące później*
Wszyscy mówią, że ciąża mi służy, mam już dosyć spory brzuszek. Między mną i Zaynem psuje się wszystko, on bez przerwy przesiaduje z nowo poznanymi kolegami, znikał na całe dni, a gdy zaczynałam ten temat szybko twierdził, że jest zmęczony. Postanowiłam zebrać chłopaków z zespołu i pogadać z nimi, miałam nadzieję, że oni wiedzą może coś więcej na ten temat. Byłam umówiona z nimi w domu u Lou więc pojechałam tam, a po 3 godzinach wróciłam do domu.
Zayna jeszcze nie było, a z rozmowy z chłopakami dowiedziała się tylko tyle, że mój narzeczony mnie nie zdradza, a ci jego nowi kumple to nie najlepsze towarzystwo dla niego. W pewnym momencie Malik wszedł do domu:
Ja: Zayn proszę pozwól do  mnie- wszedł do kuchni podszedł do mnie, przytulił mnie od tyłu, ale ja go obedepchłam od siebie, usiadł przy stole, a ja zaczęłam z nim poważną rozmowę, jednak po pewnym czasie zmieniła się ona w kłótnie, nie pamiętam żebyśmy się kiedykolwiek pokłócili. W pewnym momencie Zayn wyszedł z domu i odjechał samochodem z piskiem opon. Długo po tym nie wracał do domu bardzo się o niego martwiłam, w pewnym momencie zadzwonił mój telefon, dzwonili ze szpitala i ozanjmili mi że Zayn miał wypadek i leży w stanie krytycznym. Nie mogłąm w to uwierzyć tak bardzo się martwiłam o niego, modliłam się, żeby przeżył. Jednak po 2 dniach zmarł. To był dla mnie szok, wielki szok, przeżyłam wtedy załamanie nerwowe. Matka Malika była tak roztrzęsiona tym wszystkim, że kompletnie odcięła się od świata. Po tygodniu odbył się pogrzeb Zayn’a. byłam strasznie załamana.
*4 miesiące później*
Po 7 godzinach urodziłam mojego i Zayna synka. Gdy po całym porodzie pielęgniarka przyniosła mi chłopca na salę wzięłam go na ręce przytuliłam go do siebie spojrzałam w niebo przez okno :
Ja: Zayn to  nasz synek tak długo wyczekiwany synek-wtedy zaświeciło mocno słońce w okno-uśmiechłam się przez łzy, spojrzałam na chłopca i powiedziałam- mój maleńki Zayn. Wtedy słońce zaświeciło jeszcze mocniej, a ja wiedziałam że to mój duży Zayn.
~
Niedługo pojawi się kilku częciwe opowiadanie, mam nadzije, że spodoba się spodobawa wam się jak pozostałe moje opowiadania

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego