• Wpisów: 31
  • Średnio co: 63 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 11:06
  • Licznik odwiedzin: 1 886 / 2018 dni
 
hooran69
 
One Thing: Ze swoim chłopakiem Tomem byłam 2 lata. Wszystko układało się świetnie, dopóki nie wpadł w złe towarzystwo, które wplątało go w alkohol. Codziennie po pracy wracał pijany, wtedy bardzo się kłóciliśmy. Jednak pewnego dnia pałka się przegięła. Do domu wrócił jak zwykle pijany Tom, siedziałam wtedy w salonie oglądając telewizje, wparował on do pomieszczenia:
Tom: Co ty k*rwa robisz? Do roboty byś się wzięła, a nie przed tym g*wnem siedzisz.-i wyłączył urządzenie.
Ja: Możesz mi włączyć ten telewizor, tak samo jak ty niedawno wróciłam z pracy i chciałam się chwilę odprężyć.-mówiłam całkiem spokojnie, ponieważ nie chciałam prowokować kolejnej niepotrzebnej kłótni.
Tom: Twoja praca to nie praca, siedzisz cały dzień przed komputerem i to tyle- krzyczał mi prosto w twarz.
Ja: Może moja praca nie jest tak męcząca jak twoja, ale to nie znaczy, że nie mam prawa być zmęczona-nadal mówiłam spokojnie.
Tom: Już tak się nie tłumacz tylko idź mi zrób kolacje.
Bez żadnego słowa wstałam i udałam się do kuchni, zrobiłam mu kanapki  z resztek chleba szynki i sera. Chłopak przepijał wszystkie pieniądze i nawet nie mięliśmy na jedzenie. Przygotował je i zawołam go, usiadł przy stole, a ja podałam mu talerz z kanapkami i też usiadłam przy stole:
Tom: Co to ma k*rwa być już nawet nie umiesz niczego porządnego na kolacje zrobić spracowanemu człowiekowi- zrzucił talerz na podłogę.
Ja: A co mam ci innego dać jak wszystkie pieniądze na jedzenie przepijasz- on wtedy wstał i uderzył mnie tak w twarz, że aż jego dłoń odbiła mi się na poliku.
Wstałam i pobiegłam do sypialni, natychmiast spakowałam walizki i uciekłam z domu. Poszłam do parku usiadłam na ławce i nadal płakałam, po chwili podszedł do mnie niebieskooki wysoki brunet i podał mi chusteczkę
Chłopak: Co się stało dlaczego płaczesz?-zapytał smutny
Ja: Nie wiem czy powinnam opowiadać o swoich problemach obcemu facetowi, ja nawet nie znam twojego imienia.
Chłopak: Jestem Louis- spojrzałam się na niego
Ja: Louis z One Direction, to ty naprawdę?
Louis: Tak to ja.
Ja: Może to zabrzmieć dziwnie, że tak stara dziewczyna jak ja, ale ja jestem waszą fanką.
Louis: Nie przesadzaj nie jesteś stara, a teraz powiedz mi dlaczego płaczesz- oparłam się głową o jego tors i zaczęłam mu opowiadać całą swoją historię.
A rozmawiało nam się bardzo dobrze, nie zoriętowałam, aż dobiegła godzina 00:30.
Ja: Jest już późno, będę uciekać, muszę jeszcze sobie poszukać jakieś noclegowni.
Louis: Nie pozwolę, abyś tułała się po jakiś noclegowniach, zapraszam cię do siebie, mieszkam sam także nie będzie mi miło jak zgodzisz się mi potowarzyszyć.
Ja: Louis kochany jesteś, dziękuje za zaproszenie, jak tylko coś znajdę to od razu się od ciebie wyniosę.
Louis: Jak dla mnie to możesz zostać na zawszę- uśmiechłam się do niego i w ciszy poszliśmy do jego willi. Tam do rana rozmawialiśmy o wielu rzeczach. Spać poszliśmy około godziny 5.
Obudziłam się koło godziny 15. Poczułam kuszące zapachy, więc zrobiłam poranną toaletę ubrałam się i zeszłam na dół do kuchni. A tam był Louis, który w samych bokserkach przygotowywał na śniadanie, a raczej podwieczorek. Oparłam się o futrynę drzwi i patrzyłam na jego zmysłowe ruchy, w pewnym momencie obrócił się na pięcie i jak mnie zobaczył lekko podskoczył:
Louis: Przestraszyłaś mnie.
Ja: Aż tak straszna jestem?
Louis: Nie, nie, tylko nie jestem przyzwyczajony, że w każdej chwili ktoś może mi  wejść do kuchni, a i przepraszam za mój strój.
Ja: Jak dla mnie wyglądasz pięknie.
Louis: A teraz już siadaj- położył na stole talerz pełny gofrów.
Spojrzałam tylko na kopiec przysmaku:
Ja: Czy ty spodziewasz się Niall’a na śniadaniu?-zapytałam i oboje się zaczęłiśmy śmiać.
Louis:  Nie porostu zrobiło mi się za dużo ciasta, nie bój się damy radę i zjemy to.
Gdy zjedliśmy, postanowiliśmy wybrać się na spacer do parku. Bawiliśmy się świetnie śmialiśmy się jedliśmy lody. W pewnym momencie znaleźliśmy się w bardzo nie typowej sytuacji. Nasze usta dzieliły minimetry, patrzeliśmy sobie głęboko w oczy i ni stąd ni z owąd pocałowaliśmy się.
Następnego dna nasz pocałunek był na okładce porannej gazety. Po dwóch dniach byliśmy z Louisem parą. Wszystko układało się dobrze, jednak wszystko co dobre szybko się kończy. Pewnego dnia poszłam do piekarni po pieczywo na śniadanie. W drodze powrotnej ktoś mnie napadł. Ocknęłam się w jakimś magazynie, byłam przywiązana liną do słupa, przed mną stał Tom z pistoletem w dłoni.
Tom: Ty s*ko, myślałaś, że cię nie znajdę, teraz nie będziesz szczęśliwa ani ze mną ani z tym kolesiem z gazety.
Zaczęłam krzyczeć, nagle do pomieszczenia wpadł Louis, Tom wycelował we mnie bronią i nacisnął spust, a mój chłopak rzucił się przede mnie, a amunicja przebiła jego wielkie gorące i pełne miłości do mnie serce. W tej samej chwili wpadli tu polcjanci, dwóch z nich rzuciło się na Toma, a policjantka mnie rozwiązała i automatycznie rzuciłam się w stronę ciała mojego misia. Przytuliłam je i mono płakałam. Przez łży krzyknęłam do mojego eks, którego wyprowadzali policjanci:
Zadowolony jesteś z siebie tu ch*ju j****y, ja k*rwa mogłeś, życzę ci, żebyś zgnił w pierdlu, ty schlana świnio.
                               
                               KONIEC.
To ostanie opowiadanie jakie dodałam przed wycieczką. Mam nadzieję, że  się spodoba. Wszystkim 3 klasistką życzę powodzenia, a w szególności tommo17.pinger.pl.
ps. Pamiętaj wzór na pole kwadratu a*a. ;D

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego