• Wpisów:31
  • Średnio co: 52 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 11:06
  • Licznik odwiedzin:1 623 / 1688 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
ROŹDZIAŁ XI
*tydzień później*
Dzisiejszego dnia obudziłyśmy się o 9. Również dziś są urodziny Niall’a, a moim zadaniem jest zrobić tort i przyszykować całą imprezę, a chłopcy mają kupić prezent.
Ja i mała poszłyśmy w piżamach na śniadanie, na które zrobiłam jajecznice i wycisnęłam świeży sok z pomarańczy. Po skończonym posiłku zmyłam naczynia i poszłyśmy się ubrać. Udając się już ubrane do salonu na tv stwierdziliśmy, że pojedziemy teraz kupić coś do dekoracji i składniki potrzebne do wykonania tortu. Gdy zakładałam buty zadzwonił mój telefon, spojrzałam na wyświetlacz ‘Louis’
Ja: Halo .?
Louis: Hej Lol, ogólnie to możemy już do ciebie podrzucić już żarcie.?
Ja: Wiesz co bo ja i młoda jedziemy na zakupy, ale u nas jest zawsze otwarty garaż więc wejdziecie do domu.
Louis: Na pewno nie będziemy robić kłopotu.?
Ja: Na pewno, śmiało możecie wlatywać kiedy chcecie, a jak jubilat.?
Louis: A jubilat pewnie w Nado’s siedzi, ale to dobrze, że nie ma go bo nie dość, że wyjadł by całe jedzenie to jeszcze by wypytywał po co na co, a takie pytania, dobra to do zobaczenia, my pakujemy wszystko i jedziemy do ciebie.
Ja: No do zobaczenia, pa- rozłączyłam się
Zabrałam torebkę i kluczuki, wyszłyśmy zamknęłam dom i poszłyśmy do samochodu, odpaliłam go i odjechałyśmy.
Po drodze utknęłyśmy w nie długim korku, a już po nie długim czasie dojechałyśmy do Tesco
Ja: Aga, zanim pójdziemy to chciałam cię uprzedzić, że niczego ci nie kupie, czy to jest jasne.?
Aga: Tak.
Ja: Cieszę się, dobra idziemy wyszłyśmy ze samochodu i poszłyśmy do marketu. Po 45 min wyszłyśmy z pełnym koszykiem zakupów, spakowałam wszystko do bagażnika i odjechałyśmy. Po 15 min byłyśmy już w domu. Chłopcy wypakowali nam zakupy i wszystko pochowali i pojechali do swojego domu, a ja włączyłam małej bajki i zabrałam się za robienie tortu. Po 2 godzinach ciasto było już gotowe, wyniosłam je do piwnicy, żeby tam mogło spokojnie wystygnąć.
Gdy przyszłam z powrotem do kuchni zawołam Agatkę by pomogła mi dekorować salon na przyjęcie. Po 2,5 godziny cały dom był już gotowy na przyjęcie. Poszłyśmy się z Agą umyć i ubrać, zajęło nam to około 3 godzin. Na zegarze wybiła 20.30 co oznaczało, że pozostało 30 min do przyjazdu chłopaków, wszystko odgrzałam mam na myśli pizze i szaszłyki. Wszystko postawiłam na stole i poszłam do swojego pokoju po prezent i kwiatki, jednak przerwał mi w tym dzwonek do drzwi, poszłam jej otworzyć , a za nimi stali chłopcy. Niallowi kazaliśmy iść do kuchni, a ja szybko poszłam po to co miałam iść wcześniej, gdy wróciłam wręczyłam pudełko chłopakom, a kwiatka dałam małej i poszliśmy do kuchni
All: Wszystkiego najlepszego.!
A po nas poszła Agata
Aga: Happy borsdej(sorry ale nie wiem jak się pisze)- wręczyła mu różyczkę, a następnie dała całusa w policzek i przytuliła.
Poszliśmy do salonu, Niall zdmuchnął świeczki na torcie, a później rozkręciliśmy imprezę, o 24 przyszła do nas Aga, która przez cały czas oglądała bajki
Aga: Lola spać mi się chce.
Ja: To leć i się przebierz, a później mnie zawołaj to zniesiemy wózek i cię uśpię ok.?
Aga: Ok- poleciała na górę, jednak po chwili wróciła całkiem naga, wszyscy się z niej śmiali
Ja: Dziecko kochane, co ty.?
Aga: No bo nie chciało mi się ubierać.
Ja: Chodź to cię ubiorę, a Harry mam do ciebie prośbę, możesz mi znieść wózek, stoi i korytarzu na górze.?
Harry: Jasne nie ma sprawy- szybko poszedł i wrócił z wózkiem, włożył do niego małą i sam zaproponował, że ją uśpi. Wyjechał z nią na korytarz i po nie całych 10 min wrócił. Osobiście byłam w podziwie, że udało mu się to tak szybko zrobić. Po tym jeszcze do 3 nad ranem się bawiliśmy, potem pomogli mi posprzątać, Harry zaniósł jeszcze mała do łóżka i pojechali do swojego domu. Ja pozamykałam wszystkie drzwi i okna na dole i poszłam spać.
~
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam ale po pierwsze nie miałam internetu a po drugie brak weny. Ale już jest mam nadzieje że się spodoba
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Moi drodzy przepraszam, że wogólę nie dodaje roździałow, niestety brak weny. Jeśli ktoś ma jakiś pomysł co może się dziać dalej to proszę pisać na priv. Obiecuje, że wszystkie przysłane pomysły będą prędzej czy później wykorzystane.
ps. z góry dziękuje wam za pomoc ;D
 

 

ROŹDZIAŁ X
Kolejnego dnia obudziłam się przed 12, mała jeszcze spała, więc po cichu wydostałam się spod kołdry i poszłam do łazienki. Jednak gdy z niej wróciłam Aga nadal spała, ja wzięłam swój telefon i zeszłam na dół do kuchni. Włączyłam tv na program muzyczny podgłosiłam i poszłam do kuchni, włączyłam ekspres, sięgnęłam po filiżankę do szafki i poszłam do skrzynki po poranną gazetę. Jak tylko z nią wróciłam nalałam sobie kawy i usiałam przy kuchennej wysepce w celu przeczytania prasy. To co tam zobaczyłam spowodowało, że wyplułam kawę, na okładce gazety było nasz zdjęcie z pikniku, a pod nim napisane:
Nowa fryzjerka chłopaków z zespołu one direction ma dziecko i najwidoczniej(jak ukazane jest na fotografii) próbuje wkręcić Harrego w pomoc przy jego wychowaniu.
Natychmiast sięgnęłam po telefon i napisałam do Harrego
Do: Harry
Widziałeś dzisiejszą gazetę.?
Na jego odpowiedź nie musiałam długo czekać
Od: Harry
Tak wiedziałem, ale bym skopał dupę temu kto to napisał, to by się z ziemi nie podniósł. Ku.rwa jak nic w Modeście się przyczepią. JPDL.
Do: Harry
Mam w dupie tych z modestu, ale to jest chamskie.
Ten po paru sekundach już odpisał
Od: Harry
W sumie ja też mam ich gdzieś. Niestety takie jest życie gwiazdy nic na to nie poradzimy.
Do: Harry
A no trudno, ale że po tym świcie chodzą takie świnie to bym się w życiu nie spodziewała.
Od: Harry
A nawet mi nie mów. A ogl mamy z chłopakami pytanie do ciebie będziesz się składała z nami na prezent dla Niall’a.?
Do: Harry
Jasne, to wpadnijcie do mnie nie długo to obgadamy co i jak, ok.?
Od: Harry
Ok to wpadniemy, do zobaczenia.
Do: Harry
Do zobaczenia .
Nagle usłyszałam małe kroczki, które schodzą po schodach, do kuchni wparowała Agatka i usiadła mi na kolanach
Aga: Głodna jestem.
Ja: Też jestem głodna, co robimy na śniadanie.?
Aga: No ja ten..tego ja chce kiełbasy- uśmiechnęłam się do niej.
Ja: No dobra to robimy kiełbasę, wyciągaj z lodówki kiełbasę, podaj ze szafki olej i już robimy- młoda od razu pobiegła i naszykowała wszystko potrzebne do śniadania, ja rozgrzałam patelnię i zaraz położyłam na niej kiełbasę. Po posiłku pozmywałam i poszłyśmy się ubrać, a następnie zeszłyśmy do salonu pooglądać bajki
Aga: Pić mi się chce jest jeszcze sok.?
Ja: Obawiam się że nie, ale może na zakupy pojedziemy.?
Aga: Dobra.
Szybko wstałyśmy z kanapy ubrałyśmy buty, wzięłam portwel, torebkę i kluczyki od samochodu i wyszłyśmy z domu, zamknęłam drzwi od domu i nagle podjechał samochód chłopaków, wysiedli z niego podeszli do nas i się przywitali
Ja: A co wy tak wcześnie.?
Liam: Harry nie mógł się doczekać, aż się z wami zobaczy*Harry walnął Liama pięścią w tors*
Ja: Rozumiem, my teraz jedziemy na zakupy, dam wam klucze*rzuciłam klucze Zaynowi* wejdźcie do domu i poczekajcie na nas.
Harry: Może jechać z wami.?
Ja: Nie potrzeba, ale dzięki. My za 30 min będziemy.
All: Ok- i udali się w stronę drzwi, a my poszłyśmy do samochodu, wsiadłyśmy do niego, wsadziłam kluczyki do stacyjki, odpaliłam i odjechałyśmy. Droga nie zajęła nam dużo czas, w 7 min zajechałyśmy do tesco. Wzięliśmy wózek i weszłyśmy do marketu. Kupiłyśmy wszystko to co chiałyśmy i w drodze do kasy Agata zatrzymała się przy półce z lalkami
Ja: Młoda chodź.
Aga: Kupisz mi tą lakę, proszę
Ja: Nie kupie ci jej bo nie mam teraz pieniędzy, kiedy indziej.
Aga: Jak mi nie kupisz to będę ryczała.
Ja: To rycz, teraz ci nie kupie.- mała jak na zawołanie zaczęła ryczeć ja by ją ktoś ze skóry obdzierał, ja nie zwracałam na nią uwagi wsadziłam ją do siedzonka w wózku i poszłam do kasy, a ona nadal darła się w niebogłosy
Ja: Możesz się uspokoić.?
Aga: Nie, jak kupisz mi lalkę to dopiero.
Ja: To rycz dalej bon ci jej nie kupie.
Podeszłam do kasy wypakowałam zakupy, kasjerka je skasowałam, zapłaciłam jej spakowałam wszystko do reklamówki i odeszłam, udałyśmy się do samochodu, zapięłam we fotelik mała, która nadal płakała, włożyłam zakupy do bagażnika, odstawiłam wózek, wsiadłam do samochodu i odjechałam. Gdy tylko podjechałam pod dom, Aga natychmiast wyszła z samochodu i poszła do domu, ja zabrałam zakupy i też poszłam do domu, weszłam do salonu, a młoda już siedziała z chłopakami na sofie i płakała Harremu w rękaw
Harry: Coś ty jej zrobiła.?
Ja: Oczywiści, zrypkę do wejścia dostaje, chciała lalkę, ja jej nie kupiłam i zaczęła ryczeć, ja ją mam w dupie niech ryczy.
Harry: Lola tłumacz, Aga *mała spojrzała na niego* Lola kupi ci tą lalkę, ale na razie nie ma pieniążków, ale obiecuje ci, że ona ci ją kupi.-ja dokładnie słowo w słowo przetłumaczyłam młodej co powiedział jej Harry, od razu poprawił jej się humor. Postanowiliśmy iść na dwór na huśtawkę, gdy nagle zadzwonił mój telefon ja poszłam go odebrać, a reszta poszła na huśtawkę.
~rozmowa telefoniczna~
Ja: Słucham
Poul: Lola, ty i Harry macie się natychmiast stawić w Modest.-moja mina zrzedła
Ja: Dobrze zaraz będziemy-rozłączyłam się.
Natychmiast poszłam do Harrego i powiedziałam mu o wszystkim, Agę zostawiłam z chłopakami, chociaż nie wiem czy to był dobry pomysł, ale nie miałam wyjścia, a my szybko pojechaliśmy do Modest. Droga bardzo szybko nam zleciła, gdy zaparkowaliśmy już pod korporacją, oboje mieliśmy wątpliwości czy iść czy nie, ale musieliśmy. Udaliśmy się do pokoju głównego menagera zespołu:
Harry: Dzień dobry, chciał się pan z nami widzieć.
Menager: Tak proszę usiądźcie- podeszliśmy do biurka i zajęliśmy miejsca na krzesełkach.
Menager: *rzucił nam dzisiejszą gazetę* możecie mi to wyjaśnić, Lola to jest twoje dziecko.?
Ja: To nie jest moje dziecko, ona jest moją siostrą, a to co jest tak jak tu jest napisane, ja nie chce Harrego naciągnąć na dziecko, po prostu pojechaliśmy na piknik, a mała chciała usiąść Harremu na kolach i to tyle, nic więcej.
Menager: Powiedzmy, że wam wierzę, ale musicie trochę ograniczyć ograniczyć ze spotkaniami w miejscach publicznych, do puki sprawa nie ucichnie.-oboje przytaknęliśmy, pożegnaliśmy się z nim i udaliśmy się do samochodu, a po tym do domu. Opowiedzieliśmy wszystko chłopaką, byli oni zaskoczenia postawą menagera. Później ustaliliśmy co z urodzinami Nialla i chłopaki pojechali do domu. Ja i Aga poszłyśmy wziąć prysznic i spać.
~
Dziś mija 69 dni od kąt prowadzę bloga. Przepraszam, że ostaatnio nie dodawałam roździałów, ale nauka poprawki itp, od ponidziałku będą już dodawane normalnie.
  • awatar ZAP i wszystko jasne ;p: rozdział bisty jest!! Ci paparazzi to zjebani są, że ja pierdole. Po co im wywiady. Jedno zdjęcie, a resztę sobie dopowiedzą. Co za ludzie!! Co za świat!! Czekam na następny^^
  • awatar Louis jesteś moją heroiną.. ♥: Świetny jest. Kurde ja też muszę poprawiać oceny, więc nie za często u mnie coś będzie. Pisz nowy bo ten jest genialny.
  • awatar Crazy Mofos ♥: Suuper rozdział. Naprawdę świetny. *.* Czekam na kolejny! ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
ROŹDZIAŁ IX
Rano Aga obudziła mnie o9 jednak jeszcze długo jeszcze leżałyśmy. Po 11 wstałam poszłam do kuchni zrobiłam gofry i wycisnęłam świeży z pomarańczy zawołałam małą i zaczęłyśmy rozkoszować się słodkościami. Po śniadaniu poszłyśmy się wykompać najpierw ja umyłam Age, a później ja wzięłam prysznic. Gdy wychodziłam z łazienki usłyszałam dźwięk sms, była to wiadomość od Harrego o treści:
Hej, macie jakieś plany na południe bo ja, chłopaki i Perry wybieramy się na piknik. Może wybierzecie się z nami.?
Odpisałam mu :
Chętnie, a o której.?
On po chwili odpisał:
O 15 przyjedziemy po was.
Ja odpisałam:
Nie wiesz co my pojedziemy moim samochodem bo wszyscy się nie zabierzemy do jednego.
On po chwili odpisał:
No spoko, to podrzucimy ci Perry, okok.?
Ja odpisałam:
No dobra, to czekam .
Ja: Aga jedziemy z chłopakami i Perry na piknik.
Agata: Hurrraa! Kiedy jedziemy.?
Ja: Nie długo, pojedzie z nami Perry.
Agata: O to super, ona jest fajna.
Ja: Bardzo się cieszę, że ją polubiłaś, a jak chcesz jakieś bajki na drogę to leć do mnie do pokoju po tableta i słuchawki to coś pozgrywamy. Hmm .?
Agata: Dobrze to ja już ide.
Po chwili młoda wróciła z urządzeniem, zgrałam jej kilka bajek, po czym zeszłyśmy na dół naszykować coś na piknik, następnie spakowałam koszyk i wózek do bagażnika. Ja wróciłam z powrotem do domu poszłyśmy się ubrać w coś luźniejszego. O równej 15 chłopaki przywieźli Perry. Wsiadłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy za samochodem chłopaków. Podczas jazdy dużo rozmawiałam z Perry jednak w pewnym momencie zorientowałam się, że El w ogóle nie uczestniczy w naszych spotkaniach:
Ja: Perry mogę mieć do ciebie pytanie, ale takie tylko między nami.?
Perry: Jasne, wal śmiało.
Ja: Dlaczego El z nami się nie spotyka, nie jedzie teraz z nami na piknik.?
Perry: A lubisz ją tylko szczerze, mi możesz wszystko powiedzieć.?
Ja: Nie lubie jej, pomimo tego, że jej nie znam, jakoś nie przypadła mi do gustu.
Perry: Widzisz ja też jej znieść nie mogę. Ona chodzi z nami tylko tam gdzie może pokazać się z Louisem przed kamerami. Według mnie ona jest z nim tylko na pokaz, powiem tyle laska jest dziwna i tyle.
Ja: Też tak myśle, no laski jesteśmy na miejscu, wysiadamy.
Wyszłyśmy we trzy z samochodu i poszliśmy do chłopaków.
Liam: Dziewczyny rozłożycie koc, a my weźmiemy koszyk z jedzeniem.
Perry: Jasne, chodźcie znajdziemy dobre miejsce.
Ja: Ja też mam w bagażniku koszyk z prowiantem*rzuciłam kluczyki Niallowi*idźcie i je też go wyciągnijcie.
Poszłyśmy i zanaleźliśmy dobre miejsce pod drzewkiem, a po chwili dołączyli do nas chłopaki. Rozłożyliśmy wszystko, usiedliśmy i zaczęłiśmy jeść, a przy tym rozmawiać. Jednak po 19 zabawę przerwał nam deszcz, który towarzyszył burzy, szybko wszystko posprzątaliśmy i pobiegliśmy do samochodów. Zaprosiłam wszystkich do siebie i tam skończyliśmy imprezę, która trwała do 1 w nocy.
~
Jeśli są tu osoby które lubią El to przeprasza, ale ja niestety nie należę do tych osób. Mam nadzieję, że się spodoba. Nie wiem kiedy dodam kolejny.
  • awatar Fucking perfect: Mi też się wydaje, że Hazza się zakochał ale co tam. Szczerze, też nie lubię El. Super, czekam na kolejną część, pozdrawiam XX
  • awatar ZAP i wszystko jasne ;p: świetny^^ akcja się powoli rozkręca, ale to dobrze^^ coś mi się wydaje, że Harry się zakochał!! Ale ja to ja. ;p czekam na następny^^
  • awatar Crazy Mofos ♥: świetny *.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
ROŹDZIAŁ VIII
Pobyt w domu minął mi bardzo szybko. Ja i Aga jesteśmy już na lotnisku w Londynie i idziemy w kierunku Nialla i Harrego, gdy do nich podeszliśmy mała schowała się za mną
Ja: Ej młoda co jest, wstydzisz się.?- ona kiwnęła niepewnie twierdząco głową- no co ty nie bój się ich patrz oni, ani nie gryzą, ani nie połykają w całości*dźgłam Harrego palcem w ranię*przywitaj się z nimi.
Mała nie pewnie wyłoniła się zza mnie i podała chłopakom rękę na przywitanie, a także przytuliła się do nich. Oni zabrali nasze bagaże i udaliśmy się do samochodu, podczas gdy montowałam fotelik Aga podeszła do mnie i szepnęła mi na ucho: Lola zapytasz Harrego czy usiądzie ze mną z tyłu, proszę.
Ja: Dobrze, zapytam.
Harry Aga pyta czy usiądziesz obok niej w samochodzie.?
Harry: Tak.
Ja: Usiądzie z tobą-czułam się dziwnie mówiąc w dwóch językach na raz.
Posadziłam Agatę w foteliku zapięłam ją i usiadłam z przodu na miejscu pasażera.
Niall: To możemy już jechać.
Ja: Tak.
Droga szła nam bardzo powolnie przez korki, które blokowały miasto, ale w końcu dojechaliśmy do domu. Chłopaki pomogli nam z bagażami, a po chwili dojechała pozostała 3 i Perry, wszyscy od razu polubili moją siostrę, ona na początku się ich wstydziła, ale z czasem przełamała się. Zaprosiłam wszystkich do salonu
Ja: Co kto chce do picia.?
All: Soku.
Agata: Soku- krzyknęła po Polsku, ja zaczęłam się śmiać, oczywiście nikt nie wiedział czemu się z nich śmieje, ale to nic. Poszłam do kuchni po szklanki i po picie, wróciłam do salonu , rozdałam szklanki, a następnie zajęłam miejsce przy stole zaraz przyszła do mnie młoda i usiadła mi na kolanach. Rozmawialiśmy do momentu kiedy usłyszałam delikatne pochrapywanie dziecka
Ja: Perry, ona śpi- kiwnęła twierdząco głową- dobra poczekajcie zaniosę ją do pokoju może spróbuje ją trochę obchlasnąć i zaraz wracam.
Harry: TO ja ci pomogę, daj mi ją zaniosę ją na górę- wziął ode mnie dziewczynkę.
Poszliśmy do sypialni, w której miała ona spać. Doszłam do wniosku z Harrym, że rano ją umyję, delikatnie przebrałam ją w piżamkę i poszliśmy do reszty. Rozmawialiśmy jeszcze przez pewien czas do puki małą nie zaczęła płakać. Udałam się do jej pokoju
Ja: Hej maluchu co jest.?
Agata: Lola, ja mogę z tobą spać, boje się.
Ja: No jasne, tylko wiesz co weźmiemy wózek i pójdziemy do reszty, dobrze.?
Agata: Dobrze, a gdzie mój kocyk i miś.?
Ja: W wózku jest wszystko, leć już na dół, a ja zniosę wózek, dobrze- kiwnęła głową i pobiegła na dół.
Ja wyjechałam wózkiem z pokoju i próbowała go znieść po schodach, ale gdy tylko zauważył to Harry podbiegł do mnie i zrobił to za mnie. Udaliśmy się do salonu, położyłam Agę do wózka o ustawiłam go obok siebie.
Perry: To może my pójdziemy, przecież ona nie będzie mogła spać./
Ja: Nie siedźcie, ona jest przyzwyczajona, od zawsze rodzice zostawiali mnie samą w domu i z bratem, a ja wtedy zapraszałam znajomych, bo tylko wtedy mogłam się z nimi spotykać i zawsze tak robiłam i szybko się przyzwyczaili tak spać.
Liam: Na pewno.?
Ja: Tak na pewno.
Rozmawialiśmy o różnych pierdołach do 2 w nocy, przed wyjściem Harry zaniósł mała do łóżka ja w tym czasie pożegnałam się z resztą, a potem z Harrym gdy dołączył do nas. Po ich wyjściu poszłam wziąć prysznic, po tym ułożyłam się wygodnie koło mojej siostry i poszłam spać.
~
Wypociny agin, wgl nie mam weny, może ktoś mi podpowie jakieś swoje dobre patenty n wenę.?
  • awatar Louis jesteś moją heroiną.. ♥: Uroczy jest. Ta mała jest słodka. Harry jaki troskliwy. Nie mam sposobu na wenę u mnie ona pojawia się sama. ;p Dajesz nowy dział.
  • awatar Fucking perfect: Harry jaki ty miły i wgl. Może coś z tego będzie? Urocza ta siostrzyczka. Super, czekam na następny. Niestety na brak weny nie ma mocnych XX
  • awatar Crazy Mofos ♥: oo , słodki taki ;D ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
ROŹDZIAŁ VII
Następnego dnia obudziłam się o 13. Wstałam poszłam do łazienki , ubrałam się i zeszłam na dół do kuchni na śniadanie. Po posiłku usiadłam z kawą na kanapie, oglądałam tv do godziny 17, a później poszłam się spakować, dużo tego na 3 nie brałam, a dużo ciuchów miałam też w domu. Następnie poszłam do kuchni zrobić sobie kolację, zmyłam naczynia i poszłam wziąć długą kąpiel po 22 wyszłam z wanny ubrałam się, poszłam znieść torbę na dół, odłączyłam wszystkie urządzenia od elektryczności, pozamykałam wszystkie okna, tylnie wyjście i garaż. Po tym zrobiłam sobie kawę i włączyłam tv na kanał muzyczny i akurat leciała piosenka 1d ky, obejrzałam klip, a później wiele innych. O 23.30 przyjechali po mnie Harry i Niall, odwieźli mnie na lotnisko, pożegnałam się z nimi i udałam na odprawę. 45 min po północy siedziałam już w samolocie, o równej 1 wystartowaliśmy. Cały lot przespałam, a o 4.30 wylądowaliśmy. Udałam się po swoje walizki i poszłam poszukać taty. Mężczyzna czekał na mnie przy wyjściu, podbiegła, do niego rzuciłam mu się na szyje
Tata: Tak bardzo tęskniłem za tobą.
Ja: Tato ja za tobą też, nawet nie wiesz jak się ciszę, że tu przyjechałam, jak mi bez was tam pusto było.
Tata: Chodźmy do samochodu, miejmy nadzieję, że dojedziemy zanim się Aga obudzi, bo nie da matce spokoju.-udaliśmy się do pojazdu. Całą drogę opowiadałam tacie jak było w Londynie i w trasie. Dojechaliśmy do domu około godziny 8, pobiegłam do salonu, a tam załamana mama, a nad nią krzycząca Agata.
Ja: Heeeejjj.!
Aga: Lola, nareszcie jesteś.-rzuciła mi się na szyję
Mama: Nawet nie wiecie jak się cieszę, że już jesteście, ten smród truje mi głowę od godziny, że Loli jeszcze nie ma.
Ja: Już jesteśmy, już ci da spokój-podeszłam do niej i ją przytuliłam, a ona to odwzajemniła-a Kuba jeszcze śpi.?
Mama: Tak jeszcze śpi. Chodźcie do kuchni na kawę i śniadanie.
Poszliśmy do kuchni zjedliśmy, napiliśmy się i długo rozmawialiśmy, w miedzy czasie obudził się mój brat. Po objedzie poszliśmy całą 5 na spacer, a na nim postanowiliśmy, że odwiedzimy dziadków, jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Wróciliśmy po północy, dzieciaki pousypiały w samochodzie. Zaraz po wejściu do domu poszłam do siebie rozebrałam się w drzwiach i kompletnie wykończona w samej bieliźnie poszłam spać.
~
Tym razem to naprawdę beznadziejne mi te roździały wyszły, takie wypociny za które bardzo was przepraszam, a i też przepraszam was za to, że tak długo nie dodawałam, a nowy postaram się do czwartku dodać...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
ROŹDZIAŁ VI
Kolejnego dnia obudziłam się około godziny 11. W końcu od paru dni się porządnie wyspałam. Nagle zadzwonił mój telefon spojrzałam na wyświetlacz „Mama” nacisnęłam zieloną słuchawkę
~rozmowa telefoniczna~
Ja: Tak
Mama: Dzień dobry córeczko, dam ci do telefonu siostrę i wytłumacz jej, że jutro w nocy masz samolot i pojutrze jak się obudzi to ty już będziesz.
Ja: To daj mi tego urwisa.
Aga słuchaj ja naprawdę pojutrze rano już będę uwierz mamie .
Agatka: Ale naprawdę.?
Ja: Tak, naprawdę.
Agatka: Dobrze, to do jutra, daje ci mamę .
Mama: I teraz mam nadzieję, że da nam trochę spokoju, bo ja i ojciec już nie możemy z nią wytrzymać, od tygodnia jej walizka stoi w przed pokoju.
Ja: Wow, to nieźle się napaliła na ten wyjazd.
Mama: I jeszcze największą walizkę wzięła i wszystko z pokoju chyba spakowała.
Ja: O matko. Dobra mamuś ja już kończę nie będę cię narażać na dodatkowe koszty. Pogadamy jak przyjadę. Pa
Mama: Pa do jutra- rozłączyła się.
Leżałam tak jeszcze trochę, później wstałam poszłam do łazienki ubrałam się i zeszłam na dół zrobić sobie śniadanie. Po posiłku poszłam na zakupy kupić coś na imprezę. Udałam się do tesco kupiłam chipsy jakiejś napoje paluszki i inne słodycze, idąc obok półki z alkoholem zatrzymałam się i przez chwilę zastanawiałam się czy mam coś kupić, posatnowiłam zadzwonić do Liama i zapytać go co on na to
~rozmowa telefoniczna~
Liam: halo
Ja: Liam, hej mam takie pytanie zastanawiam się nad kupnem czegoś mocniejszego na dzisiaj i nie wiem co mam robić.?
Liam: Wiesz co może kup jakieś piwo tylko, bo po pierwsze będzie nam trudno upić Polkę, a po drugie to chłopcy źle reagują na dużą ilość alkoholu.
Ja: Wiesz co dziękuje ci, że wierzysz w te wszystkie stereotypy, dobra to biorę po puszce piwa na łepka.
Liam: Przepraszam głupio zabrzmiało, wybacz mi .
Ja: No dobrze, nie potrafię się na ciebie gniewać, to do zobaczenia wieczorem.
Liam: Pa.-rozłączył się.
Tak jak mówiłam wzięłam piwo i poszłam do kasy. Szybko pojechałam do domu trochę ogarnęłam w salonie i poszłam naszykować Adze pokój. O 19 miałam już wszystko gotowe, chłopaki mieli przyjść na 20 więc miałam jeszcze dużo czasu na to by wziąć długą kąpiel. O równej 20 zadzwonił dzwonek do drzwi, a za nimi stali chłopaki, przywitałam się z nimi i zaprosiłam do salonu
Ja: To co chcecie do picia.?
Louis: A co zaproponujesz.?
Ja: Standard kawa, herbata, czy coś mocniejszego mam piwo.
All: Piwo
Wyciągnęłam napój z lodówki i podałam chłopakom.
Ja: I jak wyspaliście się w końcu.?
Harry: Tak, nareszcie, już myślałem, że nigdy się nie wyśpię. Ale nawet teraz mi się chce śmiać jak przypomnę sobie nasze wygłupy.
Ja: Harry, a wiesz z czego mi się chce najbardziej śmiać, z tego jak na każdym koncercie dostawałeś dymem.-wszyscy zaczęliśmy się śmiać
Harry: Bardzo śmieszne, naprawdę.
Nagle zadzwoniła do mnie Lou
~rozmowa telefoniczna~
Ja: Tak
Lou: Hej Lola ja i Lux mamy pytanie, możemy jutro rano do ciebie wpaść i pożegnać się bo wyjeżdżam do mojej mamy nad może, a mała chciał się jeszcze z tobą zobaczyć przed wyjazdem.
Ja: A nie był by problem jak byście teraz do mnie przyjechały, bo wiesz są u mnie chłopaki i mamy imprezę, a wiesz ja nie wiem kiedy jutro będzie dla nas rano.?
Lou: Bez problemu, Lux chodzi teraz późno spać także za 30 min jesteśmy u was.
Ja: to czekam-rozłączyłam się.
Ja: Zaraz przyjadą do nas Lou i Lux, pożegnać się.
Liam: A gdzie jadą.?
Ja: Do mamy Lou. To na czym skończyliśmy.?
Niall: Na tym jak Poul przyłapał nas w 6 razem w łóżku.
Zayn: Aaa pamiętam to, jego mina była bez cenna, ale pewnie biedaczek nie chciał wiedzieć czemu śpimy w 6 na jednym łóżku.
Ja: Taa pamiętam to, ja też wtedy nie chciałam waszej pijanej 5 w łóżku.
Louis: Czyli nie podobało ci się spanie z nami.??
Ja: No raczej, że nie, a w szczególności, że wy no jak by wam to powiedzieć, gadacie, chrapiecie i pierdzicie.
Louis: O nie pierdział to na pewno Niall, a ja nie robię przez sen żadnej z tych rzeczy.
Ja: No i tu byś się zdziwił bo to właśnie ty najwięcej gadałeś, chrapałeś i pierdziałeś.
Louis: Nie na pewno nie ja.
Ja: uwierz mi, że na pewno ty- naszą rozmowę przerwał dzwonek do drzwi, poszłam i otworzyłam, a za nimi stały Lux i Lou. Przywitałam się z nimi i zaprosiłam je do salonu, przywitały się one także z chłopakami
Ja: Może coś do picia.?
Lou: Masz może jakiś sok.?
Ja: No tak na stole jest, to ja już wam podaje szklanki-podałam im i zasiadłam do stołu
Ja: To na długo nas opuszczacie.?
Lou: Na 1,5 miesiąca. Od dawna już obiecałyśmy że wapadniemy. A ty kiedy lecisz po siostrę.?
Ja: Jutro w nocy mam samolot.
Lou: I na długo zostaje u ciebie.?
Ja: Do świąt.
Lou: Acha. I pamiętaj , że normalnie ją do pracy możesz wziąć, nikim się nie przejmuj.
Ja: Nawet nie mam zamiaru się przejmować, mam ich gdzieś- wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Rozmawialiśmy jeszcze przez dłuższą chwilę, później dziewczyny pożegnały się z nami i pojechały. A my dalej imprezowaliśmy wspominając trasę, a po tym gadaniem o rożnych głupotach. O 3 chłopcy postanowili, że będą się zbierać
Harry: To o której masz samolot.?
Ja: O 1, ale muszę być godzinę przed wylotem.
Harry: Niall, a może zawieziemy Lolę na lotnisko.?
Niall: Jasne. I odbierzemy. Kiedy przylatujesz.?
Ja: Lecę tam tylko na 3 dni.
Niall: Acha, no to się zdzwonimy jeszcze, pa- powiedział całując mnie w policzek na pożegnanie tak samo zrobiła pozostała 4. Po ich wyjściu poszłam do salonu i posprzątałam, zmyłam naczynia, a następnie poszłam do łazienki wzięłam prysznic ubrałam piżamę i poszłam spać.
 

 
ROŹDZIAŁ V
Czas w trasie leciał bardzo szybko nim się obejrzałam to został się już ostatni koncert w Wali i jeszcze taki oficjalny zakończeniowy koncert w Londynie. Podczas tourne bardzo zaprzyjaźniłam się z chłopakami jestem z nimi naprawdę blisko o wszystkim sobie mówimy. Jednak przez ostatnie kilka dni mieliśmy na pinku z menagerami, a wszystko przez to że jak byłam na kilku spacerach z chłopakami i jak robiło mi się zimno to dawali mi swoje bluzy, a raz gdy akurat Louis nakładał mi na ramiona swoją to jakiś bezczelny dziennikarz zrobił nam zdjęcie i umieścił je w swojej gazecie. Wszyscy z Modest byli na nas wkurzeni, a w szczególności na mnie. Muzycy mnie bardzo bronili, a jeszcze do tego przez to głupie zdjęcie doczepiła się do mnie El dziewczyna Louisa. Ale akurat nią przejmowałam się najmniej. Pewnego dnia podczas naszego spotkania w 6 postanowiliśmy się wogulę nikim nie przejmować. Przecież i tak te plotki ucichną za kilka dni.
Nadszedł dzień ostatniego koncertu. Przybyło na niego wile fanów. A na show oczywiście nie zabrakło wygłupów, które bardzo kochałam. Po spotkaniu z fanami udaliśmy się wszyscy na imprezę. Były na niej tańce, a ja dużo tańczyłam z muzykami jednak najwięcej z Harrym i Niallem. Ta dwójka często prosiła mnie do tańca podczas wolniejszych kawałków, często szeptali mi do ucha czułe i ciepłe słówka takie jak:
-cieszę się że cię poznaliśmy i że jesteś tu teraz z nami
-pięknie wyglądasz
-ładne masz perfumy
Nie przejmowałam się tym ani nie brałam sobie tego do serca, bo wiedziałam, że oni są na „gazie”. Przecież gdzie takie sławy jak oni zainteresowały się mną więc zawszę grzecznie odpowiadałam:
Dziękuje .!
Impreza skończyła się około 5 nad ranem. Do domu odwieźli mnie chłopaki. Szybko weszłam do niego, jak najszybciej udałam się do swojej sypialni i rozebrałam się w drzwiach, poszłam spać w samej bieliźnie.
Obudziłam się o 15. Bardzo chciało mi się spać i zanim poszłam do łazienki zeszłam na dół do kuchni napić się, a dopiero później poszłam do toalety ubrałam się i poszłam na śniadanie, a raczej na podwieczorek. Poszłam do salonu włączyć w tv jakiś kanał muzyczny, a następnie przygotować sobie coś do przekąszenia. Na stole leżała kartka od cioci, na której było napisane:
Lola skarbie jak tylko wstaniesz to zadzwoń do mnie.
Kocham ciocia.
Szybko sięgnęłam po telefon wybrałam jej numer i nacisnęłam zieloną słuchawkę
~rozmowa telefoniczna~
Ciocia: Halo
Ja: Dzień dobry ciociu prosiłaś, żebym do ciebie zadzwoniła.
Ciocia: Tak. Lola dziś na wieczór wyjeżdżam na miesiąc w delegację także jak przyjedzie Agatka to przez trochę będziecie mieć wolny dom.
Ja: Dobrze ciociu. Szkoda, że już dzisiaj jedziesz, no trudno jak wrócisz z delegacji to pogadamy, a teraz już kończmy i pracuj.
Ciocia: Dobrze do zobaczenia w domu.
Gdy już się rozłączyłam powysyłam sms do chłopaków, że od jutra mam wolną chatę i że robię imprezę, a później poszłam zjeść, bo mój brzuch bardzo się dopominał, że potrzebuje czegoś. Zrobiłam sobie gofry, a w między czasie pisałam z chłopakami planując imprezę. Resztę dnia do powrotu kobiety spędziłam na oglądaniu tv. Gdy tylko wróciła do domu rzuciłam jej się na szyję. Trochę rozmawiałyśmy, jednak naszą konwersację przerwał nam kolega cioci Rob, który po nią przyjechał. Przed samym wyjściem ciocia stanęła naprzeciwko mnie i zaczęła:
Ciocia: Lola teraz dom jest na twojej głowie, samochód ci zostawiam, pamiętaj, żeby żelazko wyłąnczać z gniazda i gaz dobrze zakręcać.
Ja: Będę pamiętać, a teraz już leć bo się spóźnisz.
Pożegnałam się z nią, a gdy odjechała pozamykałam bramę, garaż, furtkę i wszystkie wejścia do domu, ponieważ gdy byłam sama zawszę lubiałam mieć pewność, że nikt mi nie wejdzie, a następnie poszłam wziąć długą kąpiel i iść spać.
~
Przepraszam, że jest taki nudny ale teraz już kończe poprawki i będę miała więcej czasu na większe przemyślenia nad roździałami. A wam dziękuje, że pomimo wszystkiego czytacie te moje wypociny...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Moi kochani chciaałam wam polecić bloga moich bff. Dopiero zaczynają, a same wiecie jak jest na początku... Będziemy wam naprawdę bardzo wdzięczne i z góry dziękujemy
onedirectionbaby10.pinger.pl
 

 
ROŹDZIAŁ IV
Kolejnego dnia obudziłam się o 9.30, byłam strasznie nie wyspana, ale podniosło mnie na duchu to że w autobusie się trochę prześpię. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki wziąć długi i relaksujący prysznic, następnie umyłam zęby i ubrałam się. Zeszłam na dół do kuchni, w której siedziała już ciocia:
Ciocia: Dzień dobry słonko, wyspałaś się.?
Ja: Nie wyspałam się w ogóle ale mam nadzieje, że w drodze do Liverpulu prześpię się chociaż troch w autobusie.
Ciocia: Też mam taką nadzieje. Co chcesz na śniadanie, bo ja mam ochotę na gofry.?
Ja: To ja też poproszę.
Ciocia: Już się robi, wyciągnii z lodówki dżem, bitą śmietanę i polewę, a ja przygotuje ciasto-kiwnęłam głową i od razu podeszłam do lodówki i wyjęłam to co kazała mi kobieta.
Po 15 min miałyśmy już cały talerz gofrów. Zasiadłyśmy do stołu i zabrałyśmy się za spożywanie słodkości:
Ciocia: To o której po ciebie przyjadą.?
Ja : o 10. 45.
Ciocia: To mamy jeszcze sporo czasu na poplotkowanie.
Ja: O matko na śmierć zapominałam przecież wczoraj na wieczór miałam pogadać z rodzicami na skaype.
Ciocia: To leć po laptopa a ja posprzątam ze stołu i zadzwonimy do nich.
Od razu pobiegłam do swojego pokoju po urządzenie i zaraz zeszłam z nim do kuchni, uruchomiłam go i od razu zalogowałam się na wideo czat. Rodzice byli dostępni więc szybko wybrałam obcje połącz i już po dwóch sygnałach odebrali:
Ja&Ciocia: Witajcie kochani!
M&T: Hej dziewczyny, co u was słychać.?
Ja: U nas wszystko w porządku, przepraszam, że wczoraj do was nie zadzwoniłam , ale bardzo późno wróciłam, a do tego byłam strasznie padnięta.
Mama: Słońce nic się nie stało, my cię rozumiemy, lepiej opowiadaj jak twój pierwszy koncert, jakie wrażenia.?
Ja: Było super, w życiu się tak nie ubawiłam-wtedy do rodziców podbiegła moja dwuletnia sis Agatka i 6 letni brat Kuba.
A&K: Hej Lola!
Ja: Hej urwisy.
Tata: A z ciocią się nie przywitacie.?
A&K: Cześć ciociuu!
Ciocia: Cześć pyszczki, co u was słychać.?
Kuba: Dobrze, a u ciebie ciociu.?
Ciocia: U mnie też wszystko dobrze, a jak w szkole Kubusiu.?
Kuba: Dobrze, a Lola jest u ciebie grzeczna?
Wszyscy wybuchli śmiechem tylko Aga i Kuba nie wiedzieli o co chodzi
Ciocia: Tak Jest bardzo grzeczna.
I tak jeszcze przez pół godziny gadaliśmy o głupotach, aż nadeszła godzina 10.35. Musiałam znieść swoje bagaże do przed przed pokoju i spakować jeszcze laptopa, z którym nigdy się nie rozstaje. Pożegnałam się z ciocią, wyszłam przed dom i jak na zawołanie podjechał tour bus chłopków, którym mieliśmy jechać na kolejny koncert. Pojazd podjechał pod furtkę, zatrzymał się i otworzyły się drzwi do niego, ja podeszłam, a z niego wyszedł Niall, bardzo mnie to ździwiło
Niall: Hej, daj tą walizkę pomogę ci.
JA: Hej- podałam mu swój bagaż i wsiadłam do autobusu, przywitałam się ze wszystkimi, a najbardziej z mojej obecności ucieszyła się małą Lux na powitanie bardzo mocno mnie przytuliła. Przez te kilka dni bardzo się z nią zżyłam. Moje nadzieje na to, że się prześpię były marne, całą drogę przegadałam z chłopakami i moją ulubienicą, przez te 6 godzin jazdy bardzo dużo opowiadaliśmy sobie o nas, bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Kiedy dojechaliśmy już na miejsce od razu udaliśmy się do hotel,. Miał pokój koło chłopaków oraz Lou i Lux. Szybko zostawiliśmy swoje bagaże i pędem udaliśmy się na arenę tam gdzie miał odbyć się koncert. Chłopaki z zespołu poszli się rozłożyć ze sprzętem, a ja i Lou zabraliśmy się za charakteryzacje chłopaków. Po niecałej godzinie zaczęła się próba, która trwała do godziny 19, a o 21 miał się rozpocząć koncert. Cała ekipa zebrała się w pomieszczeniu socjalnym tam przegadaliśmy 1,5 godziny, a później poszliśmy przygotować się do koncertu. O równej 21 show rozpoczęło się chłopaki zadedykowali mi i Lux Little Thinks, dziewczynka była przeszczęśliwa. Nie obyło się bez wygłupów i żartów. A już o 24 koncert się skończył, a do hotelu wróciliśmy po 2, szybko udałam się do swojego pokoju i od razu poszłam spać. Musiałam zebrać siłę na kolejny dzień ponieważ muzycy obiecali mi i Lux, że zabiorą nas na spacer i pokażą miasto.
Rano obudziło mnie pukanie do drzwi, podeszłam do nich i je otworzyłam, a za nimi ujrzałam chłopaków i dziewczynkę
Harry: A ty jeszcze w łóżku, wstawaj szybko idziemy na spacer.
Ja: Dobrze już się ubieram, a wy wejdźcie i usiądzie sobie, ja lece do łazienki ubiorę się i dołączę do was.
Po 30 min byłam już gotowa i całą siódemką zeszliśmy na dół na śniadanie. A zaraz po posiłku poszliśmy na miasto. Najpierw poszliśmy parkiem na stare miasto, a później zwiedzać resztę miasta. Po naszej wycieczce udaliśmy się do restauracji na objad i lody. Ten dzień mielimy wolny i dopiero rano wyjeżdżaliśmy dalej w trasę do hotelu wróciliśmy po 21. Wszyscy poszli do swoich pokoi. Umówiliśmy się, że jak wszyscy się wykompią to spotkamy się u mnie i będziemy jeszcze gadać. Po 22 przyszli do mnie chłopaki i gadaliśmy o wszystkim i o niczym do bardzo późna. Lecz nie mogliśmy sobie pozwolić na zbyt długie pogaduchy, bo o 9 mieliśmy dalej wyruszać w trasę.
~
Przepraszam, ze jak narazie nie ma akcji, że są nudne, ale obiecuje, że to się wszystko zmieni
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
ROŹDZIAŁ III
Te 4 tygodnie minęły bardzo szybko. Dzień przed pierwszym koncertem wszyscy bardzo się obijali, każdy był zmęczony ciągłymi próbami. Podczas przerwy, gdy czatowałam po internecie na wideo czat zadzwoniła moja mama:
Mama: Hej córeczko, jak się trzymasz.?
Ja: Hej mamuś, ja dobrze, a co u was.?
Mama: U nas wszystko w porządku- wtedy do mamy podbiegła moja młodsza siostra.
Agatka: Hej Joja, tesknie za tobą, kiedy wlucis.?
Ja: Hej miśku, nie wiem kiedy przyjadę, ale jak mama i tata się zgodzą to zaraz po trasie przyjadę po ciebie i zostaniesz u mnie do świąt, a później razem pojedziemy do domu, hmm.?
Mama: Ale przecież ty masz pracę, nie dasz sobie rady.
Ja: Mamo godziłam szkołę i pilnowanie dzieciaków, więc nie robi mi to najmniejszej różnicy, a po za tym po trasie nie będę musiała chodzić tak dużo do pracy. Lou koleżanka cioci Basi zabiera swoją córeczkę ze sobą codziennie i jedzie z nami w trasę. Nie będę miała z małą najmniejszego problemu.
Agatka: Hura!! A długo będziesz w tej tlsie.?
Ja: Nie kochanie dwa miesiące tylko, ale nie martw się to szybko minie. Dziewczęta ja muszę już kończyć, do zobaczenia na wieczór na czacie.
M&A: Papapa…
Gdy tylko zamknęłam laptopa wszyscy bardzo dziwnie się na mnie patrzyli, pewnie dla tego, że ja rozmawiałam po polsku, a oni nie rozumieli
Ja: Tylko rozmawiałam z mamą i siostrą- kompletnie nie wiedziałam co mam powiedzieć jednak dzięki temu, że właśnie do pomieszczenia wpadł ochroniarz chłopaków powiedzieć, że menager idzie i nie musiałam się tłumaczyć, wszyscy zerwali się do pracy:
Menager: I jak wami idą próby-zapytał podchodząc do nas
All: YYY…Dobrze..
Menager: To dobrze, za 5 godzin mamy koncert, zwijajcie się do domów odpocząć, za 3 godziny dobra za 4 godziny się widzimy.
All: Jest- nagle w jednej sekundzie wszyscy się rozbiegli.
Ja pojechałam do domu, poszłam do kuchni zrobiłam sobie coś do jedzenia i picia, poszłam do salonu, włączyłam tv i zaczęłam oglądać jakiś program. Po 2 godzinach oglądania poszłam się wykąpać oraz naszykować się na koncert.
O 17.30 byłam już gotowa, o tej porze Londyn jest nie zbyt trudno przejezdny, ale postanowiłam już jechać. Gdy dotarłam na miejsce była 18.50. Weszłam do budynku i udałam się do naszego pomieszczenia socjalnego, a tam byli już chłopki:
Ja: Hej, a wy już tutaj.?
Liam: Hej, a tak jakoś wyszło, ale nie dawno przed tobą przyjechaliśmy. A ty chyba tez lubisz być przed czasem.?
Ja: Tak, nigdy i nigdzie się nie spóźniałam.
Louis: To tak jak my.- wszyscy zaczęliśmy się śmiać, gadaliśmy jeszcze o wielu innych rzeczach, gdy skapliśmy się, że jest godzina 18.15, a nikogo nie było, przecież byliśmy umówieni wszyscy w tym miejscu. Trochę nas to zdziwiło. Szybko udaliśmy się do pokoju, w którym odbywają się próby, a tam wszyscy na nas czekali.
Menager: Na nareszcie ile można na was czekać.?
Niall: Ale my byliśmy w pokoju spotkań, przecież tam chyba mieliśmy się spodkać.?
Lou: Tak mieliśmy się spotkać, ale tu, a nie tam.
Wszyscy zaczęli się z nas śmiać. Jednak menager nas uspokoił i zaczęliśmy ostatnią próbę przed występem , która minęła bardzo szybko.
Koncert zaczął się o 19.30. Chłopaki jak zwykle dużo się wygłupiali. To był mój pierwszy w życiu koncert, więc byłam bardzo podekscytowana. Show zakończył się o 22.30. Po spotkaniu z fanami poszliśmy wszyscy na imprezę, która skończyła się około 3 w nocy. Gdy tylko wróciłam do domu od razu poszłam sapać ponieważ kolejnego dnia jechaliśmy już o 11 do Liverpoolu , a ja jeszcze nie byłam spakowana.
~
Przepraszam was, że tak długo musieliście czekać, ale niestety brak weny i te nieszczęsne oceny. Nie wiem kiedy dodam kolejny roździał, ale jak mama pozwoli mi wziąć laptopa do dziadków to może w sobotę dodam dwa rożdziały,albo w piątek, ale nie obiecuję...
  • awatar Karolina D.: Bosko piszesz. Czekam na kolejny wpis :)
  • awatar ZAP i wszystko jasne ;p: Boskie!! Czekam na następny^^ P.S. Też piszę opowiadanie o 1D i fajnie by było jakbyś wpadła i oceniła, jak nie to nie. Trudno się mówi ^^
  • awatar Fucking perfect: Fajnie! Ciekawy bo związany z koncertem, czekam! (: XX
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
ROŹDZIAŁ II
Kolejnego dnia obudziłam się o godzinie 9. Na 10 miałam do pracy więc szybko wstałam zrobiłam poranną toaletę ubrałam się i zeszłam do kuchni na śniadanie. Ciocia chyba jeszcze spała więc zrobiłam sobie herbatę i kanapki, a później pojechałam do pracy. Podjechał pod budynek Modest weszłam do środka i od razu udałam się do pomieszczenia, w którym zawsze przebywała cała ekipa wraz z chłopakami. Weszłam tam:
Ja: Cześć wszystkim.
All: Hej!
Louis: Siadaj, czekamy na naszego menago, a jak on mówi, że będzie za 5 min to przychodzi po 55 min- podsunął mi krzesełko.
Ja: Dziękuje-uśmiechałam się do niego, a on to odwzajemnił.
Po chwili przyszły Lou i Lux:
Lou: Lola proszę poznaj moją córeczkę Lux, ona będzie zawsze przy nas.
Ja: Hej Lux, ja jestem Lola- podałam jej rękę, a ona uścisła moją dłoń i słodko się do mnie przytuliła.
Harry: Polubiła cię od razu, masz chyba dobre podejście do dzieci, a one to czują.
Ja: Wiesz mam dwójkę młodszego rodzeństwa, mama i tata dużo pracują, a ja po prostu się musiałam nimi zajmować i tak jakoś samo wyszło, że dzieci od zawsze mnie lubiły.- po mojej wypowiedzi przyszedł menager chłopaków:
Menager: Kochani za 4 tygodnie wyjeżdżamy w krótką trasę po Wielkiej Brytanii i Irlandii, dosłownie 10 koncertów, od dziś zaczynamy próby dźwiękowe, przymiarki strojów, makijaże, fryzury. No to ekipa do roboty.-wszyscy wstali i każdy poszedł do swojej pracy. Chłopaki, którzy grają na instrumentach poszli nastroić sprzęt, a ja Lou i chłopki poszliśmy zrobić charakteryzacje, a później ich ubrać. Po 1 godzinie byli już gotowi. Próba trwała 2 godziny, a później wszyscy wyczerpani pojechali do swoich domów, bo od jutra znowu próby, przygotowania strojów. W domu czekała na mnie cioci z podwieczorkiem, zjadłyśmy, a później oglądałyśmy tv, a przy okazji opowiedziałam jej o dzisiejszym dniu w pracy. Po 21 poszłam wziąć prysznic, a potem spać, bo kolejny dzień zapowiadał się długi i męczący…
~
Trochę długi i krótki, ale obiecuje, że na trasie koncertowej bd się dużo działo...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
ROŹDZIAŁ I
Po skończeniu szkoły zawodowej o profilu fryzjerskim trudno było mi znaleźć pracę w Polsce. Był kryzys na rynku i albo nikt nie potrzebował pomocy, albo zakład był po redukcji. Postanowiłam poszukać pracy za granicą i pierwsze co mi przyszło do głowy to Londyn. Od zawsze chciałam tam pojechać ponieważ to bardzo ładne i ciekawe miejsce, a także mieszkał tam mój ulubiony zespół One Direction. A wracając do kwestii mojej pracy to po powrocie do domu obgadałam dokładnie mój plan z rodzicami, a później zadzwoniliśmy do mojej cioci. Kobieta zgodziła się na mój pobyt u niej, a także zaoferowała pomoc przy znalezieniu pracy. Dwa tygodnie później miałam lot do Londynu. Z lotniska odebrała mnie ciocia. Od razu pojechaliśmy do jej domu nadrobić te wszystkie lata, przez które się nie widzieliśmy. Rozmawiałyśmy ze sobą do bardzo późna. Kolejnego dnia wstałam około godziny 10, zrobiłam poranną toaletę, ubrałam się i zeszłam na dół na śniadanie. Po kuchni krzątała się już ciocia, weszłam do pomieszczenia
Ja: Dzień dobry ciociu , ty już nie śpisz.?
Ciocia: Dzień dobry Lola, no jak widzisz już nie śpię, siadaj do stołu, jajecznica zaraz będzie gotowa.
Zrobiłam tak jak kobieta mi kazała, po skończonym posiłku ciocia podała mi namiary na paru swoich znajomych, którzy potrzebują pracownika. Spojrzałam w kartkę i zobaczyłam „Modest Maganament”
Ja: Ciociu, czy ja dobrze czytam.? Czy tu pisze Modest?
Ciocia: No tak tu jest napisane Modest, a co coś nie tak.?
Ja: Skąd że nie wszystko ok- mówiłam cały czas patrząc się w kartkę-Jeny przecież to namiary na Lou stylistkę One Direction.-ciocia się na mnie dziwnie spojrzała.
Ja: To będę już lecieć, praca sama się nie znajdzie- pocałowałam kobietę w policzek i gdy byłam już przy wyjściu ciocia podbiegła do mnie i podarowała mi kluczyki od swojego samochodu, żebym nie musiała się wlec metrem.
Wsiadłam do pojazdu i jeszcze raz spojrzałam na kartkę w celu znalezienia adresu do wytwórni , z którą pracowali moi idole. Szybko odpaliłam auto i pojechałam pod wyznaczone przeze mnie wcześniej miejsce. Zgasiłam silnik i szybko weszłam do środka, udałam się do pokoju 21, w którym miała się znajdować Lou, podeszłam pod drzwi , zapukałam i weszłam:
Ja: Dzień dobry, ja przyszłam w sprawie pracy, jestem od Barbary Kwiatkowskiej.
Lou: Dzień dobry, zapraszam cię, usiąć sobie- zrobiłąm tak jak mi ona kazała-może chcesz coś do picia.?
Ja: Nie dziękuje, proszę tu jest moje CV.
Kobieta zaczęła czytać, a moje serce waliło jak oszalałe, po chwili namysłu kobieta uśmiecha się spojrzała na mnie
Lou: Lola moje gratulacje masz tą pracę- podbiegłam do niej i ją przytuliłam.
Ja: Bardzo pani dziękuje.
Lou: Tylko nie pani proszę mówi mi Lou- tą błogą chwilę szczęścia przerwał nam Liam
Liam: Lou, my już jesteśmy, o jej przepraszam, ja już sobie idę.
Lou: Nie Liam chodź poznaj Lolę, ona będzie teraz mi przy was pomagała- na mojej twarzy malowało się „podjaranie”, a oni to zauważyli
Liam: Rozumiem, że jesteś naszą fanką- nic nie powiedziałam tylko kiwnęłam twierdząco głową, a oni się uśmiechnęli.
Liam: Chodź poznasz resztę.
Lou: Tak chodźmy bo wywiad zaczyna się za godzinę, a chłopcy są jeszcze nie gotowi.
Ja: To znaczy, że zaczynam od dziś, jeszcze raz dziękuje- kobieta uśmiechnęła się tylko i poszliśmy do reszty. Weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia, a oni jak to oni wygłupiali się, a gdy tylko weszliśmy to spojrzeli się na nas i szybko się uspokoili.
Liam: Chłopaki to jest Lola, ona teraz będzie pomagała Lou przy charakteryzacji nas- chłopaki podeszli do mnie każdy z nich przywitał się ze mną-ja chyba ci nas nie muszę przedstawić- pokręciłam głową.
Ja i Louise zaczęliśmy szykować chłopaków do wywiadu po 50 min byli gotowi. Po skończonym wywiadzie całą siódemką poszliśmy do kawiarni na kawę i ciastko, wszyscy chcieli bym im opowiedziała trochę o sobie, zgodziłam się. Po 23 byłam w domu. Wszystko musiałam opowiedzieć cioci, po 24 poszliśmy spać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Z Zaynem byłam od 3 lat i dokładnie dzisiaj mija 3 lata jak jesteśmy parą. Dziś wstałam koło godziny 10, nie zdążyłam nawet wejść do łazienki, a już zabrzmiał dzwonek do drzwi, ubrałam szlafrok i poszłam otworzyć. Za drzwiami stał mój chłopka Zayn:
Zayn: Ty jeszcze nie ubrana , szybko zarzuć coś na siebie spakuj się tak jak byś wyjeżdżała na tydzień i jedziemy na lotnisko.
Ja: Po pierwsze to też miło cię zobaczyć, a po drugie to co .?
Zayn: Dowiesz się wszystkiego na miejscu, zmykaj do sypialni, za 2 godziny mamy samolot.
Zrobiłam tak jak kazał, ubrałam się, spakowałam się i po 45 min byłam gotowa, zeszłam na dół do kuchni, w której był Zayn. Ten słodziak przygotował dla mnie śniadanie, co prawda umiał tylko przygotować kanapki, ale starania się liczą. Usiadłam przy stole, a on podał mi talerz z kanapkami i kubek z herbatą.
Zayn: Smacznego.! Zjedz sobie spokojnie, a ja pójdę zanieść twoją walizkę do samochodu i zaraz wracam.-przytakłam mu rozkoszując się swoim śniadaniem.
Po 5 min Malik był spowrotem, a ja właśnie kończyłam jeść, dopiłam herbatę, odstawiłam naczynia do zlewu szybko je umyłam, a następnie poszłam po torebkę buty i kurtkę.
Zayn: Lepiej wyskaj się na zapas bo przed nami 2 godziny lotu- uśmiechłam się do niego i poszłam jak to on stwierdził wysikać się na zapas. Przyszłam z powrotem ubrałam się jeszcze dokładnie posprawdzałam czy na pewno wszystko jest wyłączone z prądu i wyszliśmy z domu.
Po 30 min byliśmy na lotnisku, udaliśmy się na odprawę i po 40 min siedzieliśmy już w samolocie:
Ja: Kotku to w końcu dowiem się dokąd mnie zabierasz.?
Zayn: Dziś jest nasza rocznica i zabieram cię z tej okazji do Paryża.
Ja: Jejku Zayn, nie musiałeś, ale doceniam to kocham cię najmocniej na świecie.-pocałowałam go namiętnie, a on to odwzajemnił, jednak głos stewrdesy przerwał go. Po chwili wzbiliśmy się w powietrze, a po 1,5 godziny wylądowaliśmy na lotnisku w Paryżu. Odebraliśmy swoje bagaże i pojechaliśmy taksówką do przepięknego pięcio -gwiazdkowego hotelu z basenem. Byłam zachwycona widokiem motelu był piękny na zewnątrz i w środku. Gdy weszliśmy do holu Zayn kazał mi na siebie zaczekać, a sam poszedł do recepcji po klucz od pokoju, po chwili wrócił, udaliśmy się windą na 6 piętro, a następnie do pokoju 6969. Pokój był prześliczny miał balkon, z którego można było zobaczyć wierze Eifela. Położyłam swoją torebkę na fotelu i wyszłam na balkon, a po chwili dołączył do mnie Zayn obiął mnie w talii
Zayn: I jak ci się podoba kotku.?-szepnął mi na ucho
Ja: Tu jest pięknie- pocałowaliśmy się namiętnie, a następnie udaliśmy się do naszej sypialni( a teraz każdy chyba wie co się wydarzyło).
Wieczorem około godziny 19 wyszliśmy na miasto. Udaliśmy się na wierzę Eifla. A tam czekała na mnie kolejna niespodzianka, a mianowicie kolacja na samym szczycie. Zasiedliśmy do stołu, a gdy zjedliśmy podszedł do nas kwartet smyczkowy i zaczął grać, wtedy Zayn automatycznie wstał podszedł do mnie uklęknął, a z kieszeni wyciągnął maleńkie czerwone pudełeczko w kształcie serca:
Zayn: Elisabeth wyjdziesz za mnie.?-zapytał niepewnie
Ja: Taak po stokroć tak- rzuciłam mu się na szyję, a on zaczął mnie okręcać wokół własnej osi, a przy tym całując się. Muzycy zaczęli nam bić brawo. Później poszliśmy jeszcze na bardzo długi romantyczny spacer. A gdy wróciliśmy do hotelu spędziliśmy ze sobą upojną noc.
Ten tydzień w Paryżu bardzo szybko minął, zaraz po powrocie powiedzieliśmy o tym chłopką z zespołu ich dziewczyną oraz naszym rodzicą.
*miesiąc później*
Ja i Zayn mieszkamy razem. Od kilku dni czuję się bardzo źle ciągle wymiotuje, kręci mi się w głowie. Z początku myślałam, że to tylko grypa żołądkowa i po paru dniach samo przejdzie więc się nie martwiłam. Jednak mdłości i zawroty głowy nie ustawały, a wręcz przeciwnie narastały z każdym dniem, a do tego doszedł jeszcze silny ból brzucha i okres mi się zatrzymał. Przeczuwałam, że to może być ciąża ale wolałam się zbadać, dlatego kolejnego dnia z rana pojechałam do pani doktor. I tak jak sądziłam okazało się, że jestem w ciąży, bardzo się cieszyłam, dlatego jak najszybciej, ale ostrożnie pojechałam do domu powiedzieć o tym Zaynowi. Wparowałam do domu jak burza:
Ja: Zayn kochanie gdzie jesteś- wtedy mój narzeczony wystawił swoją słodką mordkę z kuchni.
Ja: Zayn muszę ci coś powiedzeć.
Zayn: Co się stało.?
Ja: Zayn kochanie-miałam łzy w oczach- My zostaniemy rodzicami jestem w ciąży-mówiłam podjarana
Zayn: Jejku kochanie tak się cieszę- podbiegł do mnie i przytulił się, a ja to odwzajemniłam. Po śniadaniu poszliśmy do salonu, włączyliśmy tv i usiedliśmy koło siebie na sofie, w pewnym momencie Zayn położył mi swoją rękę na brzuchu:
Zayn: Nawet nie wiesz jak się cieszę, że za 9 miesięcy zostaniemy rodzicami.
Ja: Też się bardzo cieszę, nie mogę się doczekać maleńkiej pani Malik.
Zayn: A dlaczego pani może maleńkiego pana Malik.?
Ja: Ważne, żeby dziecko urodziło się zdrowe, a reszta jest nie istotna, ale chciałabym żeby płeć dziecka nie była nam znana aż do porodu.
Zayn: Wiesz, że chciałem powiedzieć dokładnie to samo, też chciałbym nie znać płuci dziecka aż do narodzin.
Ja: Teraz trzeba jeszcze wszystkim o tym powiedzieć, może zrobimy w sobotę kolację zaprosimy na nią twoich i moich rodziców chłopaków Dann i El- to ostatnie imię wypowiedziałam z niechęcią, nikt nie lubił El, ale też nikt nigdy nie odważy się tego powiedzieć Louisowi.
Zayn: To dobry pomysł, jutro jest piątek pomogę ci w sprzątaniu, a raczej będziesz mi mówiła co ja mam zrobić, a ja będę wypełniał twoje zadania, a El się nie przejmuj dobrze wiesz, że ona raczej szybko ucieka z takich imprez.
Ja: Wiem, no trudno, damy radę…
Na rozmowach i oglądaniu tv spędziliśmy cały dzień. Kolejnego dnia wstaliśmy około 9 i zabraliśmy się za sprzątanie, której wyglądało mniej więcej tak Zayn sprzątał, a ja tylko wydawałam polecenia. I tak zleciał nam cały dzień. Następnego dnia obudziliśmy się mniej więcej o tej samej porze co poprzedniego dnia, wybraliśmy się na zakupy, a później zarbaliśmy się za przygotowanie posiłków. Po 18 wszystko było już gotowe, goście mieli przybyć na 20 więc mieliśmy jeszcze sporo czasu na przygotowania. Szybko pobiegłam się wykąpać, ubrać i umalować, a zaraz po mnie poszedł Zayn.18.45 byliśmy już całkowicie gotowi na przybycie gości. Równo o 20 zabrzmiał dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć, a za nimi stali wszyscy nasi goście. Zajęliśmy miejsca przy stole
Zayn: Ja i Liz chcieliśmy wam coś bardzo ważnego powiedzieć. Spodziewamy się dziecka.-wszyscy rzucili się na nas zaczęli nam gratulować. Po tym wszyscy zasiedli spowrotem do stołu, zjedliśmy, a później długo rozmawialiśmy. Cała impreza skończyła się po 24. Gdy wszyscy goście już sobie poszli posprzątaliśmy wszystko ze stołu do zmywarki i poszliśmy spać.
*4 miesiące później*
Wszyscy mówią, że ciąża mi służy, mam już dosyć spory brzuszek. Między mną i Zaynem psuje się wszystko, on bez przerwy przesiaduje z nowo poznanymi kolegami, znikał na całe dni, a gdy zaczynałam ten temat szybko twierdził, że jest zmęczony. Postanowiłam zebrać chłopaków z zespołu i pogadać z nimi, miałam nadzieję, że oni wiedzą może coś więcej na ten temat. Byłam umówiona z nimi w domu u Lou więc pojechałam tam, a po 3 godzinach wróciłam do domu.
Zayna jeszcze nie było, a z rozmowy z chłopakami dowiedziała się tylko tyle, że mój narzeczony mnie nie zdradza, a ci jego nowi kumple to nie najlepsze towarzystwo dla niego. W pewnym momencie Malik wszedł do domu:
Ja: Zayn proszę pozwól do mnie- wszedł do kuchni podszedł do mnie, przytulił mnie od tyłu, ale ja go obedepchłam od siebie, usiadł przy stole, a ja zaczęłam z nim poważną rozmowę, jednak po pewnym czasie zmieniła się ona w kłótnie, nie pamiętam żebyśmy się kiedykolwiek pokłócili. W pewnym momencie Zayn wyszedł z domu i odjechał samochodem z piskiem opon. Długo po tym nie wracał do domu bardzo się o niego martwiłam, w pewnym momencie zadzwonił mój telefon, dzwonili ze szpitala i ozanjmili mi że Zayn miał wypadek i leży w stanie krytycznym. Nie mogłąm w to uwierzyć tak bardzo się martwiłam o niego, modliłam się, żeby przeżył. Jednak po 2 dniach zmarł. To był dla mnie szok, wielki szok, przeżyłam wtedy załamanie nerwowe. Matka Malika była tak roztrzęsiona tym wszystkim, że kompletnie odcięła się od świata. Po tygodniu odbył się pogrzeb Zayn’a. byłam strasznie załamana.
*4 miesiące później*
Po 7 godzinach urodziłam mojego i Zayna synka. Gdy po całym porodzie pielęgniarka przyniosła mi chłopca na salę wzięłam go na ręce przytuliłam go do siebie spojrzałam w niebo przez okno :
Ja: Zayn to nasz synek tak długo wyczekiwany synek-wtedy zaświeciło mocno słońce w okno-uśmiechłam się przez łzy, spojrzałam na chłopca i powiedziałam- mój maleńki Zayn. Wtedy słońce zaświeciło jeszcze mocniej, a ja wiedziałam że to mój duży Zayn.
~
Niedługo pojawi się kilku częciwe opowiadanie, mam nadzije, że spodoba się spodobawa wam się jak pozostałe moje opowiadania
  • awatar Vi i Ve: Świetny blog *.* zapraszam do mnie : ) mam nadzieję, że Ci się spodoba ;) wraz z przyjaciółką piszemy o 1D , więc zapraszam!
  • awatar Karolina D.: Zayn...<3 Świetne opowiadanie. Świetnie piszesz. Oby tak dalej :D
  • awatar ZAP i wszystko jasne ;p: O bosh to takie wzruszające. Aż łza się w oku kręci. Czekam na nowe^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wczoraj dodałam opowiadanie , jeśli nie ma go na stronie głównej to szukajcie w archiwum...
 

 
Na ten dzień czekałam całe swoje życie, a teraz stoję w drzwiach Bazyliki św. Marka w Wenecji. Tak biorę ślub w Wenecji tak jak sobie wymarzyłam. Harry czyli mój przyszły mąż tak wychodzę za mąż za Harrego Stayles’a z One Direction. To dzięki niemu moje marzenie o ty wielkim dniu się spełniło. On mnie tak rozpieszcza, że aż czasami za bardzo i niektórzy mogą myśleć, że jestem z nim wyłącznie dla sławy i pieniędzy, a tak nie jest bo ja go naprawdę kocham. A wracając to ślubu to w momencie, gdy zabrzmiało Ave Maryja ja i mój tata udaliśmy się w stronę ołtarza, przy którym czekał na mnie Harry, kapłan i Louis, który był jego światkiem. Ksiądz zaczął odprawiać Mszę i w pewnym momencie podszedł do nas, a my powtarzaliśmy słowa przysięgi małżeńskiej:
Ja Harry Edward Stayles biorę cię Natalio Brown za żonę i ślubuję ci miłość wierność i uczciwość małżeńską oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci.
Ja Natalia Brown biorę cię Harry Edwardzie Staylesie za męża i ślubuję ci miłość wierność i uczciwość małżeńską oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci.
Następnie nałożyliśmy sobie obrączki.
Ksiądz: Ogłaszam was mężem i żoną, możecie się pocałować.
Po długim i namiętnym pocałunku wyszliśmy z Bazyliki. Goście obsypali nas ryżem. A następnie udaliśmy się do gondoli, którą udaliśmy się do miejsca, w którym miało odbyć przyjęcie.


Powiem tyle krótki i do dup... pupci. Przepraszam wiem że nie wyszedł i za krótki ale tak długo niczego nie dodawałam.Kolejne opowiadanie może dodam w następny weekend, będzie o Zaynie. A i mam też pomysł na kolejne kilku częściowe opowiadanie.
 

 
Dziś dodałam nowe opowiadanie, jeśli nie ma go na stronie głównej to jest w archiwum...
 

 
Ze swoim chłopakiem Tomem byłam 2 lata. Wszystko układało się świetnie, dopóki nie wpadł w złe towarzystwo, które wplątało go w alkohol. Codziennie po pracy wracał pijany, wtedy bardzo się kłóciliśmy. Jednak pewnego dnia pałka się przegięła. Do domu wrócił jak zwykle pijany Tom, siedziałam wtedy w salonie oglądając telewizje, wparował on do pomieszczenia:
Tom: Co ty k*rwa robisz? Do roboty byś się wzięła, a nie przed tym g*wnem siedzisz.-i wyłączył urządzenie.
Ja: Możesz mi włączyć ten telewizor, tak samo jak ty niedawno wróciłam z pracy i chciałam się chwilę odprężyć.-mówiłam całkiem spokojnie, ponieważ nie chciałam prowokować kolejnej niepotrzebnej kłótni.
Tom: Twoja praca to nie praca, siedzisz cały dzień przed komputerem i to tyle- krzyczał mi prosto w twarz.
Ja: Może moja praca nie jest tak męcząca jak twoja, ale to nie znaczy, że nie mam prawa być zmęczona-nadal mówiłam spokojnie.
Tom: Już tak się nie tłumacz tylko idź mi zrób kolacje.
Bez żadnego słowa wstałam i udałam się do kuchni, zrobiłam mu kanapki z resztek chleba szynki i sera. Chłopak przepijał wszystkie pieniądze i nawet nie mięliśmy na jedzenie. Przygotował je i zawołam go, usiadł przy stole, a ja podałam mu talerz z kanapkami i też usiadłam przy stole:
Tom: Co to ma k*rwa być już nawet nie umiesz niczego porządnego na kolacje zrobić spracowanemu człowiekowi- zrzucił talerz na podłogę.
Ja: A co mam ci innego dać jak wszystkie pieniądze na jedzenie przepijasz- on wtedy wstał i uderzył mnie tak w twarz, że aż jego dłoń odbiła mi się na poliku.
Wstałam i pobiegłam do sypialni, natychmiast spakowałam walizki i uciekłam z domu. Poszłam do parku usiadłam na ławce i nadal płakałam, po chwili podszedł do mnie niebieskooki wysoki brunet i podał mi chusteczkę
Chłopak: Co się stało dlaczego płaczesz?-zapytał smutny
Ja: Nie wiem czy powinnam opowiadać o swoich problemach obcemu facetowi, ja nawet nie znam twojego imienia.
Chłopak: Jestem Louis- spojrzałam się na niego
Ja: Louis z One Direction, to ty naprawdę?
Louis: Tak to ja.
Ja: Może to zabrzmieć dziwnie, że tak stara dziewczyna jak ja, ale ja jestem waszą fanką.
Louis: Nie przesadzaj nie jesteś stara, a teraz powiedz mi dlaczego płaczesz- oparłam się głową o jego tors i zaczęłam mu opowiadać całą swoją historię.
A rozmawiało nam się bardzo dobrze, nie zoriętowałam, aż dobiegła godzina 00:30.
Ja: Jest już późno, będę uciekać, muszę jeszcze sobie poszukać jakieś noclegowni.
Louis: Nie pozwolę, abyś tułała się po jakiś noclegowniach, zapraszam cię do siebie, mieszkam sam także nie będzie mi miło jak zgodzisz się mi potowarzyszyć.
Ja: Louis kochany jesteś, dziękuje za zaproszenie, jak tylko coś znajdę to od razu się od ciebie wyniosę.
Louis: Jak dla mnie to możesz zostać na zawszę- uśmiechłam się do niego i w ciszy poszliśmy do jego willi. Tam do rana rozmawialiśmy o wielu rzeczach. Spać poszliśmy około godziny 5.
Obudziłam się koło godziny 15. Poczułam kuszące zapachy, więc zrobiłam poranną toaletę ubrałam się i zeszłam na dół do kuchni. A tam był Louis, który w samych bokserkach przygotowywał na śniadanie, a raczej podwieczorek. Oparłam się o futrynę drzwi i patrzyłam na jego zmysłowe ruchy, w pewnym momencie obrócił się na pięcie i jak mnie zobaczył lekko podskoczył:
Louis: Przestraszyłaś mnie.
Ja: Aż tak straszna jestem?
Louis: Nie, nie, tylko nie jestem przyzwyczajony, że w każdej chwili ktoś może mi wejść do kuchni, a i przepraszam za mój strój.
Ja: Jak dla mnie wyglądasz pięknie.
Louis: A teraz już siadaj- położył na stole talerz pełny gofrów.
Spojrzałam tylko na kopiec przysmaku:
Ja: Czy ty spodziewasz się Niall’a na śniadaniu?-zapytałam i oboje się zaczęłiśmy śmiać.
Louis: Nie porostu zrobiło mi się za dużo ciasta, nie bój się damy radę i zjemy to.
Gdy zjedliśmy, postanowiliśmy wybrać się na spacer do parku. Bawiliśmy się świetnie śmialiśmy się jedliśmy lody. W pewnym momencie znaleźliśmy się w bardzo nie typowej sytuacji. Nasze usta dzieliły minimetry, patrzeliśmy sobie głęboko w oczy i ni stąd ni z owąd pocałowaliśmy się.
Następnego dna nasz pocałunek był na okładce porannej gazety. Po dwóch dniach byliśmy z Louisem parą. Wszystko układało się dobrze, jednak wszystko co dobre szybko się kończy. Pewnego dnia poszłam do piekarni po pieczywo na śniadanie. W drodze powrotnej ktoś mnie napadł. Ocknęłam się w jakimś magazynie, byłam przywiązana liną do słupa, przed mną stał Tom z pistoletem w dłoni.
Tom: Ty s*ko, myślałaś, że cię nie znajdę, teraz nie będziesz szczęśliwa ani ze mną ani z tym kolesiem z gazety.
Zaczęłam krzyczeć, nagle do pomieszczenia wpadł Louis, Tom wycelował we mnie bronią i nacisnął spust, a mój chłopak rzucił się przede mnie, a amunicja przebiła jego wielkie gorące i pełne miłości do mnie serce. W tej samej chwili wpadli tu polcjanci, dwóch z nich rzuciło się na Toma, a policjantka mnie rozwiązała i automatycznie rzuciłam się w stronę ciała mojego misia. Przytuliłam je i mono płakałam. Przez łży krzyknęłam do mojego eks, którego wyprowadzali policjanci:
Zadowolony jesteś z siebie tu ch*ju j**y, ja k*rwa mogłeś, życzę ci, żebyś zgnił w pierdlu, ty schlana świnio.

KONIEC.
To ostanie opowiadanie jakie dodałam przed wycieczką. Mam nadzieję, że się spodoba. Wszystkim 3 klasistką życzę powodzenia, a w szególności http://tommo17.pinger.pl.
ps. Pamiętaj wzór na pole kwadratu a*a. ;D
  • awatar ZAP i wszystko jasne ;p: Zajebiste. J****y Tom. Dawaj dalej^^
  • awatar Crazy Mofos ♥: słodkie ♥ ale końcówka smutna ;c Ach jej , dziękuuuje bardzo ;D heh. Dobrze , dobrze , zapamiętam.. Jak ty mi to co chwile mówisz to nie zapomnę xD heh.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W kinach właśnie ukazała się czwarta część mojej ulubionej bajki Toy Stroy. Pracowałam w kasie biletowej w kinie, a na seans miałam się udać zaraz po skończonej zmianie. Pracowałam w godzinach południowych ponieważ jeszcze się uczyłam, a żebym miała na opłatę mieszkania i studiów musiałam czegoś poszukać. Aa wracając do bajki to ostatni seans miał odbyć się o 21.15 trochę mnie to zdziwiło ponieważ była to bajka a tu tak późno grana. Nadeszła godzina 21 po bilety nikt się nie zgłaszał i miałam nadzieję, że na Sali będę sama. Jednak po 5 min do kasy, którą obsługiwałam podszedł wysoki, krótko ostrzyżony i mega przystojny brunet.
Chłopak: Dobry wieczór, ja poproszę jeden bilet na Toy Story 4.
Ja: Dobry wieczór, bilet normalny czy ulgowy?
Chłopak: Normalny.
Ja: Proszę sobie wybrać miejsce.
Chłopak: Rząd 17 miejsce 10.- zapłacił wziął bilet i odszedł.
Jednak po chwili wrócił.
Chłopak: Mam takie nietypowe ptytanie, ale nie będę zawracał pani głowy.
Ja: Nie no proszę mówić.
Chłopak: Nie poszłabyś, przepraszam nie poszła by pani ze mną na seans.?
Ja:” Nie przejdźmy na ty, jestem Monic, miałam zamiar iść kocham tą bajkę…
Chłopak: Jestem Liam cieszę się Monic, pójdę kupić pop-corn i picie, poczekam na ciebie przed salą.- oznajmił i odszedł.
Po głowie chodziły mi myśli co może dalej wydarzyć się w bajce, a z drugiej strony nie mogłam przestać myśleć o Liamie.
Nadeszła godzina 21.13, poszłam się przebrać, aby zdążyć na seans. Punktualnie o 21.15 weszłam na salę z chłopakiem. Cały czas wygłupialiśmy się i śmialiśmy, w końcu byliśmy sami na Sali. Po skończonym seansie chłopak odprowadził mnie do domu, wymieniliśmy się numerami, pożegnałam się z nim i poszłam do mieszkania. Cała noc nie mogłam usnąć, myślałam o tym co wydarzyło się dzisiejszego wieczoru. Moje myśli przerwał mi dźwięk mojego telefonu.
~rozmowa telefoniczna~
Ja: Halo.
Laim: Monic. Jeśli cię obudziłem to przepraszam, ale uwierz mi, że nie mogę przestać o tobie myśleć. Umówisz się ze mna jutro?
Ja: Nie obudziłeś mnie, też nie mogę usnąć, bo myślę o tobie. Oczywiście, że się z tobą umówię, juto nie mam zajęć nie idę do pracy, także możemy iść rano i wrócić wieczorem. To kiedy?
Liam: To o 17, może być, wyśpisz się do tej prory?
Ja: Tak wyspie się .
Laim: To jesteśmy umówieni, kolorowych snów.
Ja: Dziękuje, śpi dobrze.-rozłączyłam się.
Po nie długim czasie usnęłam.
Kolejnego dna obudziłam się około godziny 14, szybko coś zjadłam i zaczęłam się szykować na spotkanie.
Liam tak jak obiecał przyjechał po mnie, zabrał mnie na kolację do restauracji, później poszliśmy na spacer w świetle gwiazd i księżyca. Po dwóch tygodniach byliśmy parą, a po 2 latach odbył się nasz ślub.
Darcy: A co było później mamo?
Ja: Później na świat przyszłaś ty. I tak poznałam twojego tatę. A teraz idź już spać- przykryłam ją i ucałowałam, zgasiłam światło i wyszłam z pokoju dziewczynki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
ROŹDZIAŁ X
~2 miesiące później~
W nocy obudził mnie przeraźliwy ból brzucha, który po chwili ustępował, a jak nawracał to bym jeszcze silniejszy. Poczułam też, że w spodniach od piżamy mam mokro. Wody płodowe mi odeszły. Zaczęła się. To już. Niall miał strasznie twardy sen i nie mogłam go dobudzić, gdy mi się to udało żałowałam, że go obudziłam był tak przestraszony, że aż mnie to wkurzało. Pojechaliśmy do szpitala, a tam po 6 godzinach bez żadnych komplikacji przyszła na świat nasza maleńka córeczka, której nadaliśmy imię Mary. Była bardzo mała, miała duże niebieskie oczka po tacie. Już dwa dni później ja i dziecko mogliśmy opuścić szpital. Irlandczyk okazał się bardzo dobrym i opiekuńczym ojcem. Wszystko układało się dobrze, a wręcz za dobrze i coś musiało się spierz*ć. Rok po narodzinach dziecka zaczęłam odczuwać coraz silniejsze bóle brzucha, byłam z każdym dniem coraz słabsza. Poszłam do ginekologa. Okazało się, że mam guza jajnika, który był nieoperacyjny. Po silnym ataku choroby pewnej nocy trafiłam do szpitala. Niall był strasznie załamany całą tą sytuacją. Z dnia na dzień było ze mną coraz gorzej. Pewnego dnia, gdy czułam, że śmierć nadchodzi resztką sił napisałam list pożegnalny dla mojego męża i córeczki o treści:
Jeśli to teraz czytasz to znaczy, że mnie już z wami nie ma.
Niestety choroba była silniejsza od mnie.
Niall po moim odejściu nie wolno ci zaniedbać naszego dziecka. A ty sam masz ułożyć sobie życie od nowa, nie możesz się załamywać, musisz być silny.
Znajdź sobie żonę, która będzie dobra dla ciebie i Mary.
Ten pamiętnik napisałam właśnie dla niej dla mojej kochanej córeczki, jeśli nie będę mogła zobaczyć jak dorasta to niech ona się chociaż w taki sposób dowie jak ja dorastałam, jak ciebie poznałam. Możesz jej to wręczyć dopiero jak skończy minimum 15 lat, ponieważ są tutaj niektóre bardzo gorące momenty.
Mejs
Ps. Kocham was…
Odłożyłam list na stolik położyłam go na pamiętniku, który cały czas pisałam dla swojej córki. Do Sali wszedł Niall trzymający małą na rękach, usiedli na stołku koło łóżka a ja ostatkiem sił powiedziałam: Kocham was. I odeszłam. Na Sali rozbrzmiał dźwięk rozłączonego respiratora. Chłopak zaczął panicznie płakać wtulając się w maleńką Mary, która też płakała.
Teraz gdy patrzę na nich z góry widzę jakim on jest naprawdę dobrym ojcem. Zajmuje się małą lepiej niż nie jedna matka. Codziennie przychodzą na mój grób i przynoszą jedną różę z krzaka, która Niall zasadził z małą.
KONIEC
~~
nO TO KONIEC NASZEJ PIERWSZEJ HISTORII. JAK PISAŁAM ZAKOŃCZENIE TO SAMA PŁAKAŁAM. MOŻE JUTRO DODAM JEDNOCZĘŚCIOWE OPOWIADANIE O LIAMIE...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
ROŹDZIAŁ IX
~5 miesięcy później~
Dziś miał być nasz najpiękniejszy dzień w życiu, dzień, w którym mięliśmy powiedzieć sobie „tak”. Tej nocy spałam u wujostwa, ponieważ moi rodzice tak jak i ciocia z wujkiem byli bardzo przesądni. A przesąd głosi, że para młoda w dniu ślubu nie powinna się zobaczyć przed wejściem do kościoła. Dziwne to ale niech im będzie. Na godzinę 13.30 ja mama i ciocia byłyśmy umówione do fryzjera. A sama ceremonia miała odbyć się o godzinie 16.00. Zaraz po powrocie od fryzjera wszyscy się ubraliśmy i ruszyliśmy bryczką do katedry.
Stałam w wejściu do kościoła, gdy nagle zabrzmiały organy grające marsz weselny. Wszyscy goście się podnieśli, a ja szłam w kierunku ołtarza. Podeszłam do Niall’a. Wyglądał cudownie w garniturze. Ksiądz rozpoczął ceremonię. Po odprawieniu mszalnych rytuałów, kapłan poprosił byśmy podeszli do niego, kazał nam podać sobie prawe dłonie, wypowiedzieliśmy słowa przysięgi nałożyliśmy sobie obrączki, a na koniec pocałowaliśmy się. Ten moment na zawsze pozostanie w moje głowie. Po części kościelnej udaliśmy się na przyjęcie. Chłopaki z zespołu na pierwszy taniec zaśpiewali nam summer love pomimo, że byłam jego spring love. Potem były tańce i zabawy. Jednak najciekawszy moment był dopiero przed nami, mianowicie noc poślubna. Cała impreza zakończyła się nad ranem. My pojechaliśmy do naszego domu, lecz już w samochodzie nie mogliśmy wytrzymać i tam już namiętnie się całowaliśmy. Podjechaliśmy pod dom, wysiedliśmy z pojazdu tylko na chwilę odrywając nasze usta od siebie. Gdy tylko zamknęły się drzwi nadal się całując zrzucaliśmy z siebie części garderoby. Gdy byliśmy już całkiem nadzy udaliśmy się do salonu bo do sypialni było za daleko i nie wytrzymalibyśmy. A dalej to już każdy chyba wie co się wydarzyło.

Kolejny ostani już roździał dodam w piętek. Uprzedzam, że nie będzie happy-end'u
 

 
ROŹDZIAŁ VIII
W nocy obudził mnie dzwonek telefonu spojrzałąm na wyświetlacz: Louis. Odebrałam
Ja: K***a Louis czy ty nie masz co robić tylko budzić ludzi po nocy.?
Louis: Przeprasza, że cię obudziłem, ale muszę ci coś powiedzieć.
Ja: No mów dalej bo mi się spać chce.
Louis: Niall miał wypadek leży w krytycznym stanie w szpitalu.
Ja: Co ty powiedziałeś.?
Louis: Mejs Niall miał wypadek.
Zaczęłam głośno płakać do słuchawki.
Ja: Jak to się stało?
Louis: Jechał samochodem stracił panowanie nad kierownica i uderzył w kolumnie wiaduktu.
Ja: Gdzie jesteście w jakim on leży szpitalu?
Louis: Jesteśmy w Menchesterze, a on leży w szpitalu św. Józefa.
Ja: Dobra postaram się być jak najszybciej.-rozłączyłam się, a następnie zadzwoniłam do cioci wszystko jej dokładnie opowiedziałam, a kobieta była najszybciej jak tylko mogła. Lekarka bez żadnych problemów wypuściła mnie ze szpitala, a wypis miała przysłać pocztą.
Po opuszczeniu szpitala wyruszyłyśmy w podróż do Manchesteru. Droga bardzo się dłużyła, a na wieździe do miasta utknęłyśmy w korku, jednak szybko się z nigo wydostałyśmy. Do szpitala był już tylko rzut beretem. Podjechałyśmy pod placówkę kobieta szybko zaparkowała i weszłyśmy do środka. Ciocia zapytała, w której Sali leży Niall. Szybko udałyśmy się pod pokój 69., a przed nim ujrzeliśmy załamanych chłopców siedzących na krzesłach ze schowanymi głowami w ręcach. Podbiegłam do nich:
Ja: Co z nim?-zapytałam zdenerwowana, a jednocześnie zaniepokojona tym co zaraz mogę usłyszeć.
Liam: Musimy ci to powiedzieć, ale ja tego nie zrobię.
Ja: No mówcie do cholery.
Harry: Mejs… Niall… oni nie dawają mu praktycznie żadnych szans na przeżycie-powiedział, a zaraz rozpłakał się
Bezwładnie opadłam po ścianie na podłogę płacząc ciocia podeszłą do mnie i przytuliła mnie. Sama płakała. Z Sali, na której leżał Niall po chwili wyszedł lekarz i podszedł do nas:
Lekarz: Państwo są od Niall’a Horana- mówił ze szklanymi oczami.
Ciocia: Tak- oznajmiała przez łzy.
Lekarz: Niestety to już koniec, jego serce jest coraz słabsze, jeśli chcą się państwo z nim pożegnać to proszę wchodzić po kolei i nie na długo.- po jego słowach wszyscy wybuchliśmy przeraźliwym płaczem, a jemu samemu wyleciała łezka z oka. Po kilkunastu minutach płaczu pierwsza pożegnać z nim poszłam ja. Podeszłam do łóżka usiadłam na stołku, wzięłam jego rękę i przyłożyłam do swojego brzucha wypowiadając te słowa:
Nawet nie zdążysz dowiedzieć się, że zostaniesz ojcem, chciałam ci powiedzieć jak wrócisz z trasy, ale nie zdążę bo ty już musisz odchodzić do domu ojca. Jednak ja zawszę będę cię kochała i na zawsze pozostaniesz z moim sercu. Kocham cię.
Po moim monologu ręka Irlandczyka, którą miałam na brzuchu poruszyła się, a aparaty, do których podłączony był chłopak zaczęły piszczeć, szybko podbiegli do niego lekarz i pielęgniarka, która wyprosiła mnie z Sali. Szybko z niej wyszłam.
Zayn: Czyli my nie zdążyliśmy się z nim pożegnać- miał zaszklone oczy.
Ja: On… on poruszył ręką, respirator zaczął piszczeć-mówiłam osłupiała.
Z Sali wyszedł lekarz wszyscy spojrzeliśmy na niego z przerażeniem.
Lekarz: On będzie żył, to cud ale on to przeżyje.- wszyscy odetchli z ulgą.
Ja: Mogę do niego wejść?
Lekarz: Ja panią za chwilę zawołam i wtedy.- kiwnęłamtwierdząco głową. Gdy lekarz wszedł do Sali wszyscy zrobiliśmy misiaczka. Tak się cieszyliśmy, że Niall będzie żył. Po naszym przytulasku z pokoju wyszedł lekarz i poprosił mnie do Sali. Podeszłam do łóżka, chłopak odwrócił głowę w moją stronę
Niall: Ty naprawdę jesteś w ciąży.?
Ja: Tak to prawda za 8 miesięcy na świat przyjdzie kolejny członek rodziny Horan.
Niall: Tak się cieszę, że zostaniemy rodzicami, nie mogę uwierzyć w to, że tak nie wiele brakowało a zostawiłbym cię samą z dzieckiem.
Ja: Nie mówmy o tym proszę.
Niall: Dobrze.
Ja: Niall jak to się stało, ten wypadek co było jego powodem?
Niall: Wracałem z centrum do hotelu, gdy zadzwonił mój telefon chciałem go odebrać bo dzwoniła moja mama, przez chwilę nie patrzyłem na drogę, a kiedy na nią spojrzałem to było już za późno i z tego co mi lekarz mówił zatrzymałem się na słupie od wiaduktu.
Ja: Przez głupi telefon mogłam cię stracić… stracić na zawszę…
Niall: Zapomnijmy o tym, to już przeszłość, lepiej powiedz jak ty raczej jak wy się czujecie?
Ja: Czujemy się dobrze- naszą rozmowę przerwała ciocia.
Ciocia: Mejs chodźmy już do hotelu, robi się późno a ty musisz dużo wypoczywać.
Niall: Sakyler ma rację powinnaś iść i odpocząć. Zobaczymy się jutro.-pożegnałam się z chłopakiem i pojechałyśmy do hotelu, w którym byli już chłopcy. Musiałam iść i powiedzieć, że zostaną wujkami, więc zaraz jak weszłyśmy do hotelu udałam się do ich pokoju. Zapukałam i weszłam.
Chłopaki: Hej.
Ja: Chciałam wam coś powiedzieć, wszyscy wiedzą tylko nie wy.
Harry: Do rzeczy…
Ja: Chciałam wam powiedzieć, że jestem w ciąży, zostaniecie wujkami.
Liam: Gratulacje.
Louis: Nie wyobrażam sobie Niall’a jako ojca, latającego z wózkiem po parku-mówił udając, że myśli i gładząc się po podbródku.
Zayn: Ja też, ale wydaje mi się, że będzie dobrym ojcem.
Ja: Też mi się tak wydaje.
Później gadałam z nimi o wszystkim i o niczym, aż nadeszła godzina 23, poszłam do swojego pokoju, wykompałam się i poszłam spać.
Kolejnego dnia zaraz po zjedzeniu śniadania całą szóstką udaliśmy się do szpitala. Niall’a z oriomu przeniesiono na normalną więc wszyscy razem mogliśmy wejść.
Louis: No stary wszysy mówili, że to Liam jako pierwszy z zespołu ożeni się będzie miał dzieci, a tu proszę kto by się spodziewał, ze jednak ty pierwszy założysz rodzinę.
Niall: A no widzisz jak się postarałem to będę miał pierwszy.
Harry: Ale jak będzie chłopczyk to będzie miał na imię Harry prawda.?
Ja: Tak sobie Harry mów.
Długo jeszcze sobie żartowaliśmy, jednak w pewnym momencie przerwał nam lekarz, który przyszedł oznajmić, że wyniki Niall’a są bardzo dobre i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby jutro opuścił szpital. Siedzieliśmy u chłopaka do zakończenia pory odwiedzin. Następnego dnia około godziny 12 pojechałam po Horana. I razem wróciliśmy do hotelu. Po obiedzie pojechaliśmy na próbę przed ostatnim koncertem. Show jak każde ich show nie obyło się bez ich wygłupów. Później impreza, która w porównaniu z pierwszą była mega, ubawiliśmy się wszyscy. Do hotelu wróciliśmy po północy. Następnego dnia zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy w drogę do Londynu wszyscy oprócz mnie i Niall’a, ponieważ my jechaliśmy samochodem.
~miesiąc później~
Dzisiejszego wieczoru byłym umówiona z Niallem. Teraz jak przyjeżdżał po mnie na randkę to nie czekał na mnie za rogiem jak zwykle tylko podjeżdżał pod dom. Gdy nadeszła godzina 20 bo na tą godzinę byłam umówiona z chłopakiem przyjechał po mnie, a nawet przyszedł po mnie do domu. Otworzył mi drzwi do samochodu ja wsiadłam zamknął za mną drzwi po czym on sam wsiadł do pojazdu od strony kierowcy. Myślałam cały czas, że albo zabiera mnie do restauracji na kolacje, albo do Nado’s. Jednak się myliłam. Chłopak wywiózł mnie za miasto na dziką plażę położoną nad Tamizą, w ogóle nam nie przeszkadzało to że był koniec listopada, by rozłożyć koc i zjeść coś nad wodą. Czas leciał nam bardzo szybko. Noc był ciepła i gwieździsta. W pewnym momencie gdy wstanęłam wyprostować nogi Irlandczyk uklęknął przede mną wyciągnął z kieszeni małe czerwone pudełeczko
Niall: Mejsi wyjedziesz za mnie.?
W tym momencie zamurowało mnie.
Ja: Taak.
Chłopak wsunął mi pierścionek na palec wstał okręcił mnie wokół własnej osi, a następnie zaczęliśmy się namiętnie całować, on nadal nie odstawiał mnie na ziemię. Posprzątaliśmy wszystko schowaliśmy wszystko do bagażnika i pojechaliśmy do domu Niall’a. Przeżyliśmy tam bardzo gorącą i upojną noc.
 

 
ROŹDZIAŁ VII
Te dwa tygodni e zleciały bardzo szybko. W międzyczasie udzieliliśmy z Niallem wywiadu gdzie oficjalnie potwierdziliśmy, że jesteśmy parą. W dzień przed wyjazdem w trasę chłopaki zrobili imprezę, na której byliśmy tylko ja i oni. Obyło się bez napoi wyskokowych bo pewnie dla niektórych skończyło byś się źle. Domówka skończyła się około godziny 4, Niall nie chciał, żebym wracała do domu o tej porze więc zostałam u niego noc, a po pozostałą 4 przyjechał ich kierowca, który porozwoził ich do domów. Między nami nic nie zaszło ponieważ chłopka musiał mieć siłę na dwa koncerty a w międzyczasie na wywiady oraz spodkania z fanami. Udaliśmy się do sypialni i szybko usnęliśmy.
Około godziny 11 obudził mnie huk tuczącego się szkła, chłopaka przy mnie nie było więc postanowiłam znaleźć go i epicentrum hałasu. Zeszłam na dół do kuchni, a tam zobaczyłam Irlandczyka, który zbierał pozostałości po szklance.
Ja: Już wstałeś?- zapytałam zaspana
Niall: Tak chciałem przygotować dla nas śniadanie i przepraszam, że cię obudziłem.
Ja: Nic się nie stało, a ty nie skaleczyłeś się?-zapapytałam zatroskana.
Niall: Nie nic mi nie jest. Dobrze siadaj do stołu.
Wypowiedziawszy te słowa podszedł do kuchenki gazowej ściągnął z niej patelnie, podszedł do stołu, nałożył nam na talerz jajecznice, odłożył patelnie i zajął swoje miejsce przy stole, ja uczyniłam to samo. Jak skończyliśmy posiłek chłopak ponownie mnie zaskoczył sprzątając ze stołu i zmywając naczynia bez jakich kolwiek marudzeń. Gdy już skończył zrobił nam kawę i usiadł koło mnie
Niall: Nie wiem jak wytrzymam bez ciebie te 5 miesięcy.
Ja: Też będę tęsknić ale będziemy widywać w przerwy między koncertami.
Niall: Wiem ale tych dni wolnych jest bardzo mało.
Ja: Wiem, a gdy będziecie koncertować po Azji i Amerykach to już w ogóle nie będziemy się widywać.
Niall: A może pojedziesz z nami ?
JA: Przecież wiesz, że nie mogę.
Niall: Obiecaj mi, że codziennie będziemy rozmawiać przez skayp’a.
Ja: Obiecuje. A teraz muszę się już zbierać, bo za 6 godzina koncert a ja jeszcze musze w domu posprzątać.
Niall: Widzimy się na koncercie a później na imprezie
Kiwnęłam głową na tak, ubrałam się, pożegnałam się z chłopakiem i wyszłam. Jak tylko dojechałam do domu, zabrałam się za sprzątanie, które nie zajęło mi zbyt wiele czasu. Do koncertu zostało się jeszcze 3,5 godziny więc postanowiłam zacząć się szykować. Wzięłam długi prysznic, długo dumałam nad tym co mam założyć, ale wybrałam strój na dzisiejszy wieczór, zrobiłam make-up. I już 1,5 godziny przed występem byłam gotowa. Pojechałam na arenę, na której miał odbyć się koncert, udałam się za kulisy pooglądać próbę. 30 min przed koncertem wysłali muzyków za kulisy by odpoczęli i przebrali się w ciuchy, w których mieli wystąpić. Poszłam z nimi, a po chwili dołączyła do nas ich stylistka by scharakteryzować chłopaków. Do show zostało 10 min, ja poszłam zająć swoje miejsce. Podczas koncertu muzycy jak to oni mieli odpały, z których całą widownia miała polewkę. Po 3 godzinach koncert się skończył. Ja i Niall poszliśmy na after party, ale tam nie było nic ciekawego więc po 2 godzinach, opuściłam chłopaków po czym oni sami udali się w dalej w trasę. W lipcu byliśmy na ślubie brata Niall’a Grega, jego rodzina bardzo ciepło mnie przyjęła, a wesele było świetne. Podczas dwutygodniowej przerwy we wrześniu spotkałam się z Niallem. Tego wieczoru miałam wolną chatę, ponieważ ciocia i wujek wyjechali w góry. Przeżyliśmy wtedy upojną noc. Zaraz po jego przyjściu już w przedpokoju zaczęliśmy się namiętnie całować, chłopak wziął mnie na ręce tak że oplatałam go nogami w pasie, zaniósł mnie do góry, tam nadal się całowaliśmy na przemian ściągać z siebie części garderoby. Gdy byliśmy już całkiem nadzy chłopak delikatnie lecz gwałtownie rzucił mnie na łóżko górując na de mną, zaczął mnie całować po szyi, schodził coraz niżej całując mnie, nagle i dość ostro wszedł we mnie. Poruszał się szybko w przód i w tył, a ja krzyczałam jego imię, co bardzo go to podniecało. W pewnym momencie spuścił się we mnie i wyszedł. Ponownie składał pocałunki na moim ciele, w pewnym momencie odwróciłam go tak że to ja nad nim górowałam, całowałam go po całym ciele, w pewnym momencie wzięłam jego przyjaciel w usta i zrobiłam mu dobrze, w pewnej chwili spuścił mi się prosto do ust, a ja połkał jego soki, ponownie całowałam go po całym ciele, gdy doszłam do ust ponownie zaczęliśmy się namiętnie całować, a opisaną przed chwilą czynność powtórzyliśmy wiele razy, w końcu usnęliśmy. Kolejnego dnia obudziłam się pierwsza. Postanowiłam zrobić śniadanie i zjeść z moim kochankiem w łóżku. Ubrałam swoje stringi, narzuciłam na siebie koszule chłopaka i poszłam do kuchni. Zrobiłam omlet, wycisnęłam sok z pomarańczy, ułożyłam wszystko na tacy i udałam się do sypialni, w której spał jeszcze Niall. Weszłam do pokoju na Irlandczyk leżał już obudzony
Ja: Dzień dobry kocie.
Niall: Witaj mój ranny ptaszku. Podeszłam do łóżka i pocałowałam go na powitanie. Podałam mu tacę i zaczęliśmy spożywać posiłek
Ja: A może byś pozmywał.?
Niall: ja, dlaczego?
Ja: Bo ja zrobiłam śniadanie a ty pozmywasz.
Niall: Wolałbym, żebyś ty to zrobiła.
Ja: Nie daj się prosić.
Niall: A może w ogóle nie będziemy zmywać, wrzucimy to później wszystko razem do zmywarki.
Ja: Ty masz łeb do interesu-cmoknęłam go w policzek.
Leżeliśmy tak przez pół dnia gadając o wszystkim i o niczym, jednak Niall musiał po południu iść, bo w nocy mieli samolot do Japonii. Po niego wyjściu byłam sama dopóki ciocia i wujek nie wrócili do domu.. jednak męszczyzna przepakował się i też musiał już lecieć do chłopaków. Dwa dni po ich odjeździe dostałam propozycje pracy jako kosmetyczka. Jednak pewnego dnia nie czułam się za dobrze ale i tak poszłam do pracy, pracowałam tam dopiero miesiąc, a nie chciałam szybko brać wolego. Nagle zrobiło mi się nie dobrze pobiegłam do łazienki, a tam zakręciło mi się w głowie i zasłabłam. Obudziłam się w szpitalu podłączona do kroplówki, a na de mną dumała ciocia.
Ja: Co ja tu robie?
Ciocia: Zemdlałaś w pracy, pani Brown była bardzo przejęta więc zadzwoniła po pogotowie i po mnie, a aja przyjechałam jak najszybciej, pobrali ci krew na badania zaraz powinny być wyniki.
Po chwili do Sali weszła pani doktor.
Pani doktor: Mama dla pani bardzo dobre wieści. –powiedziała. Jest pani w ciąży. To pierwszy miesiąc, z panią i dzieckiem wszystko w porządku, ale wolałabym zostawić was od jutra.-oznajmiła i wyszła
Ciocia:Tak się ciesz a jednocześnie jestem w szoku.
Ja: Uwierz mi, że ja też.
Ciocia: Będę się już zbierać, robi się późno, jutro po ciebie przyjadę.
Ja: Dobrze, będę czekać- po moich słowach opóściła sale. Musiałam odwołać dzisiejszą rozmowę na wideoczacie, więc wysłałam Niallowi sms:
Dziś nie dam rady wejść na skayp’a. Internet mi padł. Przepraszam, postaram się jutro wejść.
Nie dostałam odpowiedzi. Po godzinie bezczynnego leżenia usnęłam.
No to będziemy mieli mieli małego Horanka. jutro postaram się dodać kolejny roździał, zobacze jak będę się czuła...
 

 
ROŹDZIAŁ VI
Jest sobota dochodzi godzina 17.30 zaczęłam przygotowania na kolejną randkę. Gotowa już byłam o 20.00, teraz już tylko czekałam na sms od Irlandczyka, że czeka już na mnie. Ciocia i wujek byli przekonani, że wychodzę z koleżanką i wolałam żeby tej wersji się trzymali. Nadeszła godzina 20.30, a wraz z nią sms od chłopaka, że już na mnie czeka. Ubrałam buty żakiet i wyszłam z domu udając się do samochodu mojego chłopaka. Muzyk musiał dostrzec mnie w lusterku, ponieważ jak byłam kilka kroków od pojazdu wyszedł z niego. Podszedł do mnie przywitaliśmy się, otworzył mi drzwi a po chwili sam wsiadł do auta.
Ja: Czy mogę wiedzieć dokładnie na jaki horror jedziemy.?
Naill: Na drugą część egzorcyzmów.
Dojechaliśmy na miejsce
Niall: Jesteśmy na ostatnim seansie, jak rezerwowałem bilety i miejsca to nie było innych rezerwacji i mam taką nadzieje, że w tej sprawie nic się nie zmieniło.
Ja: Też mam taką nadzieje.
Weszliśmy do budynku, Niall poszedł do kasy odebrać bilety, a ja poszłam po pop-corn i jakieś picie. Chwile później weszliśmy na pustą sale, zajęliśmy swoje miejsca. Po nie całych 15 min zgasły światła i zaczął się seans.
Po 1,5 godziny film się skończył, wyszliśmy z kina a następnie udaliśmy się na długi romantyczny spacer.
Niall: Tak się cieszę, że wokół nas nie ma paparazzi-mówił patrząc przed siebie
Ja: Też jestem szczęśliwa już raz tego doświatczyłam i więcej nie chce.
Chodząc tak po parku zrobiło mi się zimno, ale Horan dał mi swoją marynarkę, w której od razu zrobił mi się cieplej. Stanęliśmy koło naszej ulubionej fontanny:
Niall: Każdy wieczór spędzony z tobą to udany wieczór jednak musimy już wracać do domów jutro z rana mam próbę, a po południu objad z menagerem w sprawie trasy koncertowe-mówił ze smutkiem w oczach.
Ja: Rozumiem.
Niall: Idziemy do samochodu odwiozę cię do domu, bo muszę wypocząć przed długim i ciężkim dniem.
Ja: ok, nie jest ci zimno bez marynarki-zapytałam zmartwiona.
Niall: Nie, nic mi nie będzie.
Przed pójściem do pojazdu namiętnie pocałowaliśmy się obok tej magicznej fontanny.
Doszliśmy do samochodu, chłopak jak zwykle otworzył mi drzwi co bardzo mi schlebiało następnie sam wsiadł. Pojechaliśmy pod dom jednak zanim opościółam auto rozmawialiśmy chwile:
Niall: Wiesz, że za dwa tygodnie zaczyna się nasze tourne i nie będzie mnie bardzo długo-mówił ze smutkiem
Ja: Wiem, będę strasznie tęskniła, będzie mi brakowało tych naszych spotakń i wspólnych nocy.
Niall: A w między czasie odbędzie się ślub mojego brata, zaproszenie dostałem dwuosobowe i chciałem zapytać czy nie poszłabyś ze mną.?
Ja: Z miłą chęcią, dziękuje za zaproszenie. A teraz już jedź bo się nie wyśpisz.
Niall: Dobrze już jadę. – na pożegnanie namiętnie się pocałowaliśmy, wysiadłam ze samochodu, a chłopak jak przystało na naturę samców, którzy chcą się popisać przed samicą odjechał z piskiem opon. Głupek-pomyślałam. Weszłam do domu, ciocia i wujek już spali więc postanowiłam zrobić to samo. Udałam się do swojej sypialni zrzuciłam ciuchy, ubrałam piżame, a następnie położyłam się do łóżka. Usnęłam bardzo szybko.
Kolejnego dnia obudziłam się dość późno, jednak nim poszłam do łazienki udałam się na dół do kuchni, ponieważ bardzo chciało mi się pić. Weszłam do salonu i ujrzałam wujak i ciocie zadumanych nad gazetą:
Ja: Dzień dobry-rzuciłam
Wujek: Pzwul tu na chwilę-mówił z powagą w głosie. Jak poprosił tak uczyniłam.
Wujek: Możesz nam to wytłumaczyć-mówiąc wręczył mi gazetę. Too co tam ujrzałam, nie miałam słów, żeby to opisać.
Na okładce było napisane:
Dziewczyna Harrego z 1d na randce z jego przyjacielem.
A pod spodem było zamieszczone zdjęcie jak ja i Niall całujemy się koło fontanny.
Wujek: Wyjaśnisz nam tą sytuacje.?
Ja: Oczywiście.
Ciocia: No to proszę słuchamy.
Ja: Pamiętacie jak była wasza rocznice ślubu spędziliście po za domem. Wtedy byłam sama w domu, a chłopcy wparowali do domu, ponieważ napadli ich psychfani w tym klubie za rogiem, nie mieli gdzie uciekać to przybiegli tutaj, a przecież skąd oni mogli wiedzieć, że was nie ma w domu i jestem tylko ja. Niall i ja zakochaliśmy się od pierwszego wejrzenia, a z Harrym poszłam tylko do kina i nic więcej, ale w gazetach oczywiście musieli nazmyślać. Mój związek z Niallem miał być tajny, mieliśmy nikomu o tym nie mówić. Ale już teraz wie o tym cały świat.
Ciocia: Tą noc, którą spędziłaś po za domem spędziłaś z nim.?-zapytała
Ja: Tak wtedy byłam z nim.
Ciocia: My nie mamy nic przeciwko, żebyś miała chłopak tylko szkoda, że dowiadujemy się o tym z gazety.- przytuliła mnie, nagle zadzwonił do mnie Niall
~rozmowa telefoniczna~
Ja: Halo
Niall: Widziałaś dzisiejszą gazete.?
Ja: Widziałam, jestem w szoku, że cały czas za nami chodził dziennikarz.
Niall: Ja też, ale takie jest życie sławnej osoby.
Ja: No niestety nic na to nie poradzimy.
Niall: Przyjdziesz dzisiaj do mnie koło 20.?
Ja: Oczywiście.-rozłączyliśmy się
Niedzielne przedpołudnie i popołudnie spędziłam z ciocią i wujkiem na oglądaniu telewizji. Gdy nadeszła godzina 17 zaczęłam się szykować do wyjścia. Wzięłam długą kąpiel, a następnie ubrałam się, zrobiłam make-up, włosy wyprostowałam i pozostawiłam rozpuszczone, byłam już gotowa do wyjścia, ubrałam buty wzięłam kluczyki od samochodu i pojechałam do Nialla’a. podjechałam pod jego posesje w lusterku sprawdziłam fryzurę make-up, wyciągłam kluczyki ze stacyjki i wysiadłam z pojazdu. Udała się pod drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem po chwili otworzył je… Zayn
Ja: Hej-powiedziałam ze zdziwieniem
Zayn: Hej chodź Niall jest w salonie i nakrywa stół.
Weszłam do środka i udałam się do salonu, byłam zaskoczona obecnością całego zespołu, ale to nic przecież ich lubiłam i nie przeszkadzało mi to.
Niall: Witaj skarbie-przywitał się ze mną i pocałował mnie w policzek.
Ja: Hej-rzuciłam po czym przywitałam się z resztą zespołu.
Zasiedliśmy do stołu, Irlandczyk ugotował sagetii, które było przepyszne, przy stole nie brakowało żartów ani walki na żarcie, tylko ja siedziałam spokojnie i patrzyłam na nich jak na debili jednocześnie śmiejąc się z nich. Gdy tylko makaron się skończył grzecznie posprzątali po sobie. Jak skończyli poszliśmy do salonu spocząć na kanapie. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym, a czasmi o takich głupotach, że na samą myśl papa się sama cieszy. Na zegarze wybiła godzina 23.00 musiałam się już zbierać, pożegnałam się ze wszystkimi wsiadłam w samochód i odjechałam w kierunku domu. Droga minęła mi bardzo szybko, gdy podjechałam do domu wprowadziłam samochód do garażu, weszłam do domu i nie zahaczając o żadne pomieszczenie udałam się do sypialni i od razu poszłam spać…
Przeprasza,że nie dodałam tej cz. w sobote ale pinger mi szwankuje.
  • awatar Fucking perfect: Nadrobiłam. Myślałam że wyniknie coś z wypadu Mejsi i Harrego do kina ale to nawet lepiej.Mam nadzieje że Niall nie popełni żadnego głupstwa podczas tournee. Super, czekam na kolejny (: xx
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
ROŹDZIAŁ V
Następnego dnia obudziłam się pierwsza, ponieważ nie mogłam spać z nieokreślonego powodu. Po zrobieniu porannej toalety i ubraniu się poszłam po gazetę do skrzynki. To co zobaczyłam na jej okładce przeraziło mnie. Weszłam do środka usiadłam na sofie i zaczęłam czytać artykuł pod tytułem:
Harry Stayles i jego nowa dziewczyna wczoraj na randce w kinie.
Zaraz jak przeczytałam te brednie wzięłam kuczyki od samochodu i jak najszybciej pojechałam do Niall’a. Jednak było już za późno. Weszłam do willi chłopaka i ujrzałam go siedzącego przy kuchennej wysepce, był załamany.
Ja: Niall to nie tak jak myślisz, ja ci wszystko wytłumacze.
Niall: Myślałaś, ukryjemy nasz związek to będziesz mogła robić co będziesz chciała.-mówił zdenerwowany
JaL Ale on tylko poprosił mnie o jedno przyjacielskie wyjście do kina, między nami nic nie zaszło.
Niall: Nie mam zamiaru słuchać tych dennych wymówek.
Podeszłam do niego.
Ja: Niall popatrz mi w oczy i powiedz szczerze czy mi ufasz- kiwnął twierdząco głową.
Ja: To wysłuchaj mnie, zaufanie w związku to podstawa, a drugą rzeczą jest wierność partnerowi, a trzecia to szczerość. Więc posłuchaj ja i Harry poszliśmy do kina i tak mówiła między nami nic nie zaszło, zrozum. Jak ty byłeś z bratową na zakupach to ja grzeczne zapytałam kto to ? i nie rzucała się ani nie obrażałam się na cały świat. Prawda?
Niall: Prawda. Przepraszam cię działałem pod wpływem impulsu-mówiąc przytulił mnie
Ja: Nie gniewam się na ciebie. Muszę już lecieć ciocia i wujek będą się martwić- pożegnałam się z nim i wyszłam.
Nie chciałam, żeby wujostwo mnie wypytywał gdzie byłam więc pojechałam do piekarni po świeże pieczywo i wróciłam do domu. Zdążyłam naszykować śniadanie, a ciocia i wujek zeszli na dół jeszcze zaspani. Po ich twarzach można było dostrzec, że mieli ciężką noc, ale ja tam nie chciałam wiedzieć co oni robili.
Ciocia: Dzień dobry, już wstałaś? O i jeszcze śniadanie zrobiłaś jesteś kochana.
Ja: Nie mogłam spać postanowiłam coś zrobić dla was chociaż to nawet w 25% nie dorówna temu co wy dla mnie robicie- przytuliłam się do kobiety.
Wujek: Nie przesadzaj, rodzina jest od tego by sobie pomagać-i dołączył do naszego przytulasa.
Oderwaliśmy się od siebie, zajęliśmy miejsca przy stole. O dziwo nie wypytywali mnie o wczorajszy wieczór. Cieszyło mnie to bardzo. Po skończonym posiłku pozmywałam, a następnie przyłączyłam się do cioci i wujka, którzy właśnie oglądali mój ulubiony program w telewizji, tak czas zleciał mi do południa. Po jakieś godzinie dostałam sms od Niall’a:
Masz jakieś plany na sobotni wieczór.? ;***
Odpisałam mu:
Jeszcze nie mam, a co tam .?
Odpisał:
To już masz, bo w sobotę będzie premiera kolejnej części mojego ulubionego horroru i zapraszam cię do kina.
Napisałam:
A o której się zaczyna seans.?
Odpisał:
O 21.30.
Ponownie odpisałam:
To jesteśmy umówieni, nie mogę się już doczekać.;**
Ponownie on odpisał:
Będę po ciebie o 20.30, będę czekał tam gie ostatnio.
 

 
ROŹDZIAŁ IV
Następnego dnia obudziłam się koło Horana. Wyglądał tak słodko jak spał. Przez chwilę leżałam bezczynnie patrząc na niego, ale ten się obudził
Niall: Witaj skarbie już nie śpisz.?-zapytał przeciągając się
Ja: Tak, nie dawno się obudziłam.
Niall: Ten wieczór i ta noc przeżyta z tobą to jak na razie były najlepsze chwile w moim życiu.
Ja: Dla mnie też to pozostaną nie zapomniane momenty.
Zaczęliśmy się ponownie całować jednak do niczego nie doszło. Tą czynność przerwał nam dzwonek do drzwi. Był to Zayn wpadł na chwile pożyczyć samochód bo jego się popsuł, a ten musiał jechać pilne załatwić jakąś sprawę. Na szczęście obyło się bez jego dłuższej wizyty, Niall podał mu kluczyki i dokumentu od auta, a następnie wrócił do mnie. Jak wchodził do sypialni ciszę przerwał jego burczący brzuch. Dlaczego mnie to nie zdziwiło. Postanowiliśmy zejść na dół do kuchni i zjeść śniadanie. A w lodówce Horana była tylko szynka i dwie puszki piwa. Chłopak zaproponował, że zamówi coś z Nado’s jakiegoś fast-food’a. Osobiście nie przepadałam za tego typu jedzeniem, ale raz kiedyś mogłam zjeść. Zanim przyjechał dostawca ustaliliśmy, że nasz związek pozostawimy na razie w tajemnicy. Po zakończeniu rozmowy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi . Chłopak poszedł odtworzyć drzwi, a za nimi stał dostawca z naszym śniadaniem. Niall przygotował talerze i sztućce, rozstawił na stole śniadanie i zaprosił mnie do niego na posiłek. Nasze śniadanie składało się z kebabu i frytek, wiedziałam, że to skończy się dla mnie rewolucjami żołądkowymi ale cóż zjadłam bo byłam bardzo głodna. Po skończonym posiłku Irlandczyk posprzątał sam ze stołu, nie chciał mojej pomocy. Jeden widok bardzo mnie zdziwił ponieważ on sam pozmywał byłam zaskoczona bo myślałam że jak większość męszczyzn , którzy sami mieszkają wkłądają po prostu naczynia do zmywarki jednak on był inny. Następnie udaliśmy się do salonu pooglądać telewizje, jednak nic ciekawego nie było, więc Niall włączył jakąś denną komedie romantyczną, którą dało się obejrzeć. W ten sposób czas zleciał nam do 12. W momencie, gdy leciały już napisy końcowe przyjechał Zayn odstawić samochód. Nie zauważył mnie gdyż schowałam się w łazience. Na całe szczęście jego wizyta była krótka. Musiałam już wracać do domu. Niall zaproponował, że mnie odwiezie. I tak uczynił. Po 15 min jazdy byliśmy już na miejscu:
Niall: Dziękuje ci jeszcze raz za chwile, które spędziliśmy razem tego wieczoru i tej nocy.
Ja: Ja też dziękuje- po wypowiedzeniu kwesti namiętnie się pocałowaliśmy, a następnie udałam się do domu. A tam oczywiście nie obyło się bez zbędnych pytań takich jak: dlaczego nie wróciłam na noc do domu?, kto mnie odwiózł i wiele innych. Wytłumaczyła cioci i wujkowi, że byłam u znajomej zostałam u niej na noc bo trochę wypiliśmy, a odwiózł mnie jeden z uczestników imprezy. Po rozmowie udałam się do swojego pokoju, wzięłam prysznic, przebrałam się i weszłam na tt, dostałam widomość od Harrego:
Hej mam pytanie nie poszłabyś ze mną do kina.?
Nie wiedziałam co mam mu napisać jednak po chwili namysłu zgodziłam się, czułam, że to się źle skończy, ale zaryzykowałam.
Ja: umówiłam się na dziś wieczór- oznajmiłam wujostwu.
Zbliżała się godzin a 16 więc zaczęłam się szykować, Seans miał się zacząć o 18.30, a Harry miał po mnie przyjechać o 17.45, miała nie wiele czasu. O 17.30 byłą już gotowa więc ubrałam buty i czekałam na sms od Hazzy, o treści że czeka na mnie za rogiem, bo tam się z nim umówiłam. Tak jak chłopka napisał, że bo za piętnaście szósta po mnie tak też był. Ubrałam marynarkę i udałam się do samochodu chłopka.
Ja: Hej-rzuciłam wsiadając do jego auta
Harry: Hej-odpowiedział i po przyjacielsku pocałowaliśmy się w policzek.
Jadąc do kina rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Już po kilku minutach byliśmy na miejscu. A na miejscu nie brakowało fanów i paparazzi i ich pytań: To twoja nowa dziewczyna? Jak długo jesteście razem? Skąd się znacie? Stayles oznajmił, że jesteśmy tylko przyjaciółmi i to wszystko nic nas nie łączy. Po czym chłopka udał się do kasy odebrać bilet, kupić pop-corn i coś do picia na film. Udaliśmy się do Sali zajęliśmy swoje miejsca i czekaliśmy na film. Nie minęło 30 min, a zapadł cisza i zgasły światła. Seans się zaczął. Nie minęło 30 min a ja skapłam się, że to komedia romantyczna, to był jedyny gatunek filmu, którego nie za bardzo lubiłam, ale ta wyjątkowo mi się spodobała. Po 2 godzinach skończyło się, a my poszliśmy na lody i na spacer po parku, cieszyliśmy się, że nie ma za nami goniących paparazzi z aparatami. Usiedliśmy na ławce w parku, postanowiliśmy się bliżej poznać. Po 1,5 godziny rozmowy udaliśmy się do samochodu, chłopak odwiózł mnie pod sam dom, pożegnaliśmy się i udałam się do willi. W środku było już zupełnie ciemno, ciocia i wujek spali. Ja poszłam do siebie, przebrałam się w piżame i poszłam spać.

TAk jak obiecałam wstawiałam kolejny roździał. Jutro też pstaram się dodać dwa. Chcę je wszystkie dodać przed wycieczką szkolną, bo zaraz po testach gimnazjalych na następny dzień (piątek) jedziemy do Włoch i wróce dopiero we wtork 30.04..
  • awatar Crazy Mofos ♥: Super rozdział ♥ jak każdy inny ;) WŁOCHY ♥ nadchodzimy ! ;D Już nie mogę się doczekać , he ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
ROŹDZIAŁ III
Obudziłam się około godziny 9. Po zrobieniu porannej toalety i ubraniu się zeszłam do kuchni na śniadanie. Wujka już nie było, a ciocia stała w kuchni przygotowując dla nas śniadanie. Gdy zasiedliśmy do stołu kobieta zapytała mnie jakie mam plany na popołudnie i wieczór. Na co ja jej odparłam, że umówiłam się ze znajomymi do kina i na kolacje, przecież nie powiem jej, że mam randkę z Niallem. Po skończonym śniadaniu postanowiłam wejść na tt i fb, jeden post szczególnie przykuł moją uwagę: „Czyżby kolejny członek zespołu One Direction miał dziewczynę”? Notka dotyczyła Niall’a, a pod nią było zamieszczone zdjęcie jego z dziewczyną, która była tak ładna i miała świetną figurę, a ja miałam przez nią kompleksy.
Ja: Dzisiejszego wieczora zapytam go kto to był.-postanowiłam, mówiąc sama do siebie.
Po chwili przeglądania postów dostałam od niego wiadomość
`wiadomość tekstowa~
Hej kochanie będę po ciebie o 17. Mam podjechać pod dom czy zaczekać za rogiem.? **
Odpisałam mu:
Zaczekaj na mnie za rogiem, na razie nie chce się ujawniać z tym, że z kimś jestem ***.
Jeszcze długo pisaliśmy o wszystkim i o niczym, aż nadeszła godzina 13 i ciocia zawołała mnie na obiad. Po skończonym posiłku wzięłam długą kąpiel, ubrałam się zrobiłam make-up. Nadeszła godzina 16.30, założyłam buty, żakiet wzięłam do salonu, usiadłam na sofie i czekałam na wiadomość od chłopaka, że już czeka na mnie i mogę do niego iść.
Punktualnie o 17 dostałam sms od Niall’a w którym oznajmił, iż czeka na mnie za rogiem. Od razu wyszłam z domu i udałam się do jego samochodu. Gdy podeszłam do pojazdu chłopaka przywitaliśmy się całusem w policzek, otworzył mi drzwi wsiadłam zamknął za mną drzwi i sam wsiadł do auta. Odjechaliśmy.
Ja: Dokąd planujesz mnie zabrać.?-zapytałam
Niall: Niespodzianka.- odpowiedział tajemniczo
Nim się obejrzałam byliśmy już na miejscu. Niall ja dżentelmen otworzył mi drzwi podał mi rękę a ja ją chwyciłam wychodząc. Udaliśmy się w stronę restauracji, gdy weszłam byłam zaskoczona sala była oświetlona świecami, a droga do stolika prowadziła pomiędzy różami, które stały we wazonach. Podeszliśmy do stolika, chłopka odsunął mi krzesełko, na którym spoczęłam po czym udał się na swoje miejsce. Podszedł do nas kelner, podał nam kartę menu. Zdziwiło mnie, to że nikogo prócz nas tam nie było, więc postanowiłam zapytać
Ja: Dlaczego nie ma z nami nikogo w tym wspaniałym miejscu?
Niall: Ponieważ wynająłem tą sale tylko dla nas- odpowiedział, ale nadal zawziętością czytał menu.
Powiedziałam sama do siebie, że to słodkie. Zaraz po tym podszedł do nas kelner przyjąć zamówienie. Po 10 min przyniósł nam owoce morza i czerwone wino. Spożywając kolacje wspominaliśmy ostatnią imprezę. Skończyliśmy posiłek, podszedł do nas kelner zabrał talerze, podał deser i dolał wina. W pewnym momencie przypomniał mi się post, który czytałam dziś rano:
Ja: Niall mam do ciebie pytanie
Niall: No co tam.?
Ja: Dziś rano przeglądając internet zauważyła zdjęcie twoje z jakąś dziewczyna, kto to był.?-zapytałam ze spokojem
Niall: To była dziewczyna mojego brata, była ona ze mną na zakupach, pomagała mi wybrać strój na dzisiejszy wieczór.
Ja: Czyli nie musze się martwić o konkurencje.?
Niall: Dla mnie liczysz się tylko ty .
W pewnym momencie Irlandczyk przysunął się do mnie złapał mnie za rękę popatrzył głęboko w oczy
Niall: Pomimo, że tamtej nocy byłem pijany to cały czas pamiętam o ty co miałem ci powiedzieć na trzeźwo: Mejsi zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia, w tej Mejsi w samym ręczniku i mokrych włosach- npo tych słowach namiętnie mnie pocałował, a ja to odwzajemniłam. Była piękna i ciepła majowa noc więc wybraliśmy się na spacer przy świetle księżyca i gwiazd. Idąc przez park cały czas trzymaliśmy się za ręce, stanęliśmy koło fontanny, spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy
Niall: Skoro wiesz co do ciebie czuje, mam jeszcze jedno pytanie: Zostaniesz moją dziewczyną.?
Ja: Taaakk-po udzieleniu odpowiedzi nagle z nieba zaczął padać deszcz, a my zaczęliśmy się namiętnie i dość długo całować, następnie szybko pobiegliśmy do samochodu, a tam dalej kontynułowaliśmy przerwaną przez ulewę czynność. Następnie pojechaliśmy do jego domu. Przed drzwiami zaczęliśmy się całować, chłopak nie odrywając swoich ust od moich otworzył drzwi do mieszkania, wziął mnie na ręce tak, że nogami oplatałam go w biodrach, zaniósł mnie do sypialni. Nadal się całowaliśmy, a przy tym rozbieraliśmy się i powtórzyliśmy czynność z przed 3 dni. Po stosunku padliśmy zmęczeni i usnęliśmy.

Przeprasza,że wczoraj nie dodałam tego roździału, ale miałam dużo nauki. Być może dodam dzisiaj kolejny roździał, ale nie obiecjuje.
 

 
Chciałam wam polecić fanpage moich koleżanek, dopiero waczynają, a sami wicie jak jest na początku. Z tego co wiem to jak ma się swoją stronke na fb to one też polecają
https://www.facebook.com/WeArentFansWeAreDierctionersWeAreFamily
W ich imieniu dziękuje za wasze lajki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
ROŹDZIAŁ II
Gdy kolejnego ranka, a raczej popołudnia obudziłam się, a obok leżał już obudzony Irlandczyk
Niall: Witaj kochanie, jak się spało, w życiu nie zapomnę tej nocy.- po wypowiedzeniu tych słów pocałował mnie w czoło.
Ja: Spało się świetnie, a tej nocy też w życiu nie zapomnę.-mówiłam zaspana
Leżeliśmy tak jeszcze przez około 30 min wtuleni w siebie
Ja; Będę już wsatwała, muszę dokończyć to co wczoraj przerwałeś mi- oznajmiłam wstając z łóżka, ale chołopak przyciągnął mnie do siebie
Niall: Poleż ze mną jeszcze chwile, zaraz wstaniemy razem i pomogę ci.
Po jakiś 15 min wstaliśmy posprzątaliśmy swoje cichy, które były porozwalane co całej sypialni, ubraliśmy się i zeszliśmy na dół do salonu.
Gdy popatrzeliśmy na śpiących Louisa Harrego Zayna i Liama chciało nam się śmiać. Udaliśmy się do kuchni dokończyć zmywanie, gdy skończyliśmy czynność
Niall: Może zjedlibyśmy jakieś śniadanie.?-zapytał
Ja: W Lodówce są jakieś parówki i szynka, a w szafce mleko i płatki, to co jemy?- zapytałam
Niall: A ty na co masz ochote?
Ja: NA płatki z mlekiem.-odparłam
Niall: To ja też poprosze-odżekł
Ja: A do picia sok pomarańczowy?- chłopak kiwnął twierdząco głową.
Po zjedzonym śniadania i zmyciu naczyń, do świata żywych zaczęli powracać kolejno chłopcy.
Zayn: Mógłby nam ktoś przynieś coś do picia.?-zapytał zaspany i nakacowany
Niall: A co chcecie do tego picia.?
Harry: Co kolwiek-odparł
Irlandczyk zaniósł im soku. Po jakimś czasie dołączyli do nas
Liam: Wy już nie śpicie.?-zapytał ździwiony
Ja: Od godziny- odpowiedziałam
Nie wiem dlaczego pozostała czwórka spojrzała się na siebie dziwnie, ale nawet nie miałam zamiaru poznać tego powodu.
Ja:Chcecie coś do jedzenia.?
Chłopaki: Tak poprosimy.
Ja:A co chcecie.?
Chłopaki: Kanapki...
Ja:Okok już wam robie.
Przygotowałam i podałam chłopaką kanapki, podczas sporzywania chyba zorjętowali się, że coś jest nie tak bo Niall nie je.
Liam: A ty co masz takiego kaca, że nawet nie jesz?- spytał ździwiony
Niall: Ja już jadłem.
Liam: Acha...-i dlaej konsumował swoją kanapke
Gdy już skończyli śniadanie postanowili, że pójdą już do domu bo za 1,5 godziny mielin wrócić cicia z wujkiem. Na pożegnanie wymieniliśmy się swoimi numerami. Po wyjściu chłopaków włączyłam telewizor i zaczęłam oglądać jakiś beznadziejny film. Usnęłam. Obudziła mnie dźwięk otwierających się drzwi. Do domu wrócili ciocia i wujek. Usiedliśmy we trójke przy stole. Zadawali mi pytania co robiłam i jak spędziłam wczorajszy wieczór. A ja na to że oglądałąm filmy i czytałam książke. Przecież im nie powiem, że miałam impreze z chłopakmi z One Direction. A poźniej z jeszcze jednym z nich się kochałam.
Ciocia: Może jutro wybierzemy się na zakupy.?- zaproponowała
Ja:Czemu nie możemy iść-odparłam
Ciocia: To jesteśmy umówione.-kiwłam twierdząco głową i udałam się do swojego pokoju.
Weszłam na tt, a tam wiadomość od... Nialla o treści
~wiadomość tekstowa~
Jeszcze raz dziękuje za tą noc
musimy to jeszcze powtórzyć,
może jutro, bo nie mam nic do roboty.
Ja mu odpisałam że jutro jestem umówiona z ciocią na zakupy, ale pojutrze czemu nie. NA co odpisał:
Ok
Później pisaliśmy do późna po wszystkim i o niczym. O 2.30 zakończyliśmy konwersacje. Jak położyłam się do łóżka nie mogłam usnąć ale jakoś mi się to udało.
Następnego dnia wstałam około godziny 11. Po zakończeniu porannej toalety i ubarniu się, zeszłam na dół zjadłam śniadanie, a następnie udałąm się z ciocią na zakupy. Celem moich zakupów było kupienie sukienki na jutrzejszy wieczór. Po dwóch godzinach bezczynnego chodzenia po sklepach spodobała mi się miętowa sukienka z koronki.
Po zakończeniu zakupów poszliśmy do kawiarni na ciatko i kawe. Po godzinie siedzenia i gadania o głupotach udaliśmy się do domu. Zaraz po powrocie poszłąm się umyć i poszłam spać.



Kolejny roździał dodam w czwartek. Mam nadzieje, że ten roździał się wam spodobał.
  • awatar Crazy Mofos ♥: Świetne opowiadanie ;) ♥
  • awatar Fucking perfect: Fajnie! Wow, za nimi juz pierwsza noc ze soba i juz szykuje sie kolejna! Czekam na kolejny. Obserwuje i byłabym szczesliwa gdybys wyraziła swoją opinię na temat mojego opowiadania. :) xx
  • awatar I will give you all my heart: Naprawdę fajny rozdział czekam na kolejne i oczywiście zapraszam do mnie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
ROŹDZIAŁ I
W Londynie mieszakałam od 6 miesięcy. Zaraz po skończeniu szkoły przeprowadziłam się tutaj z myślą o studiach. Jednak pewnego wieczoru poznałam pięciu chłopaków. Byli oni zwariowanymi i nie wyrzytymi nastolatkami. A poznałam i ch dzięki wujkowi, który był ich ochroniarzem. Tego wieczoru chłopcy mieli bawić się w klubie nie daleko naszej posesji. Niestety impreza nie wypaliła, ponieważ w klubie napadli ich psycho fani. Gdy stado ludzi zaczeło ich gonić oni przybiegli do domu ich ochroniarza, czyli mojego wujka. A wtedy byłam w domu całkiem sama bo starsza cześć domostwa wybyła na kolacje z okazji ich 15-stej rocznicy ślubu. A wracając do ucieczki chłopców to nagle wparowali mi do mieszkania a pech chciał, że akurat wtedy wychodziła z łazienki w samy ręczniku. Gdy ich ujrzałam moje serce waliło jak oszalałe, nogi zrobiły się z waty. Milczenie przerwał Niall, który był moim ulubieńcem z całego zespołu oraz osobnik, w którym się kochałam jako fanka ich zespłu a raczej Direcioners, bo tak nazywały się ich wielkie i napalone fanki.
Niall: Kto ty jesteś i co robisz w domu Paul'a i to jeszcze w samym ręczniku- wypowiadając te słowa cały czas gapił mi się na dekold jak pozostała czwórka.
Ja: Jestem Mejsci, siostrzenica Paul'a, a wy dlaczego tak waprowailście mi do mieszkania bez pukania.?
Louis: przepraszmy Cię, ale nie wiedzieliśmy, że spodkamy tutaj kogoś takiego jak ty piękną i słodką dziewczyne i to jescze w takim pięknym stroju, a tak właściwie to gdzie jest Paul?- mówiąc cały czas gaił i się na cycki miałam ochote go trzasnąć w tą jego słodką mordke, ale się powstrzymałam.
Ja: Ciocia i wujek są na kolacji a ja zostałam sama w domu. Czy dowim się co was tu sprowadza?
Louis: Dzisiejszego wieczoru postanowiliśmy się zabawić w kubie tym zaraz za rogiem, ale tam napadli nas psycho fanik, a my przybiegliśmy tutaj żeby się przed nimi schować.
Ja: Nic wam nie jest, jesteście cali?-pytałam przerażona.
1D:Nic nam się nie stło jesteśmy cali.
Zayn: Chłopaki może chodźmy już do domu nie będziemy Mejsci przeszkadzać-mówił troche smutny
Ja: Nie zostańcie i tak cały wieczór będę się nudzić, wejd źcie do salonu, a ja pójde się ubrać.
Harry: Jak dla nas to możesz zostać tak jak teraz- wszyscy pokiwali twierdząco głowami.
Ja: Jeszcze czego- mówiła idąc w strone swojej sypialni.
Chwile później wróciłam już ubrana, usiadłam obok Harrego i zaczęłam rozmowe:
Ja: Może skoro nie udała wam się impreza w klubie to zrobimy ją tutaj. Ciocia i wujek prędko nie wrócą- zaproponowałam
Liam: Zanim udzielimy odpowiedzi jedno pytanie: Czy ty jesteś naszą psycho fanką?
Ja: Nie jestem wielką fanką waszego zespołu.- po wypowiedzeniu moich słów chłopaki odetchli z ulgą
Postanowiliśmy rozkręcić impreze, prowiant czyli alkochol popitke, pizze chipsy zamówiliśmy z ulubionej resturacji Niall z dostawą do domu.
Po 5 godzinach chłopaki byli już nie źle wstawieni, ja nie chciała się upić. Wtedy pojawił się problem bo nie wiedziałam co zrobić z muzykami, w tej samej chwili dostałam sms od cioci o teści:
Mejs ja i wujek na noc do domu nie wracamy, spędzimy ją w hotelu, wracamy jutro około godzimy 16.
Kamień spadł mi z serca. Chciałam wstać i ogarnąć troche bałagan jednak Niall, który sapał koło mnie nie chciał nie póścić. Byłam w troche krempującej sytuacji poniewż jedną ręką obejmował moje ramie, a drugą koło a właściwie przy samej mojej , bardzo i to schlebiło jednak wiedziałam, że chłopak robi to pod wpływem alkocholu i nie barłam sobie tego na poważnie. Po chwili trudów udało mi się wydostać z obięć Irlandczyka.
Zaczęłam sprzątać. Jak zebrałam wszystkie śmieci zabarałam się za zmywanie naczyń. Po jakiś 3 min poczułam, że ktoś mnie obejmuje w tali i zjeżdża w kierunku mojej kobiecości, na szyi zaczą składać pocałunki, odwróciłam się i ujrzalam Niall'a kompletnie pijanego ledwo stojącego na nogach. Ten zaczął mnie całować, a od tyłu macał moje pośladki, a od czasu do czasu podszczypywał je nie ukrywając podobało mi się to. Gdy chłopak wyrał ze mnie swoje słodkie i gorące usta wyzanł mi te słowa: "Zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia, zakochałem się w tej dziewczynie, która ujrzała pięciu idjotów, którzy wparowali jej do mieszkania".
Po tych slowach zabrakło mi tchu w piersiach, a on dalej kontyniłował swoją wypowiedź:
"Chciałbym spędzić z tobą noc"
Zarumieniłam się nie wiedział co mam zrobić jednak wykrztusiłam z siebie te słowa:
"Jestem gotowa spędzić tą noc z ty facetem, ktory stoi przed mną kompletnie pijany, ale żeby mieć 100% pewność, że on nie mówi tych słow pod wpływem procętów te same słowa powiesz mi jutro jak wytrzeźwiejesz"
Irlandczyk kiwnął twierdząco głową, złapał mnie za dłoń i zaprowadził do sypialni.
(Każdy ko nie ukończył 18 lat czyta teraz na własne ryzyko)
Zaraz gdy drzwi same się zamkły, chłopak wtopił we mnie swoje usta, a ja to odwzjemniłam. po dłuższej chwili namiętnego pocałunku rzuciliśmy się na łóżko nie odrywając swoich ust od siebie, zdemowliśmy z siebie na wzajem to kolejne części garderoby do momentu gdy byliśmy już całkiem nadzy. Chłopak położył się na mnie i składł swoje pocałunki na całym moim ciele, aż w pewnym momencie doszedł do mojej mokrej z podniety przyjaciółki, wpchnął mi jezyk w nią trącjący przy tym łachcetczke(nie wierze w to co pisze) co potwornie mnie podniecało. Następnie włożył mi dwa palce do pochwy, po chwili dołożył trzeciego i wtedy zaczęło mnie boleć poniewż był to mój pierwszy raz, nie powiedział mu tego. W pewnym momencie gwałtownie wszedł we mnie , a ja krzyknełam, chłopak nie miał zamiaru przestać , a z każdym razem przyszpieszał, pchał swojego przyjaciel coraz szybciej, nie mogłam się powstrzymać od krzyków, strasznie mnie to bolało, ale dało się wytrzymać. W pewnym momencie spóścił się we mnie. Następnie wyszedł ze mnie i ponownie zaczął mnie całować wzdłóż mojego ciała. w pewnym momencie odwróciłam go teraz ja górowałam nad nim, składałam pocałunki wzdłuż jego ciała aż doszłam do jego przyjaciela, spontanicznie wzięłam do do ust by zrobić chłopakowi dobrze, masowałam go swoim językiem, Irlandczyk cicho pojękiwał. W pewnym momencie spóścił mi sie do ust, a ja pokłam jego "sos". Ponownie zaczęliśmy się całować, gdy skończyliśmy kolejną rundke, chłopak przykrył nas kołdrą i zanęliśmy.
--------------------------------------------------

Za wszelkie błędy literówki powtórzenia się odrazu przepraszam. Myślę, że wszystkim się spodobała.
Kolejną cześć postaram się dodać jutro.
 

 
Hej mam na imię Weronika, mam ...naście lat,bloga stworzyłam po to by pisać imaginy o One Direction będą one krótkie, ale też takie co będą miały po kilka cześci...
Niedługo wrzuce pierwszą cześć moego opaowiadania ma nadzieje, ze się spodoba... Odrazu mówie że pisanie to nie jest moja mocna strona...<3
  • awatar Fucking perfect: Hej! Też mam na imie Weronika wiec miło mi cie poznać :D Lece czytać 1 rozdział :) xx
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›